Skip to content
Bogdan Miklusz
Menu
  • Home
  • BIO
  • Publikacje
  • Blog
  • Contact
Menu

Miesiąc: październik 2010

26/10/10

Posted on 26 października 20106 października 2021 by admin

Herbatniki i goraca herbata na sniadanie. Z Sanchi wyruszamy lokalnym autobusem do Bopalu. Po godzinie jazdy docieramy do celu. Bopal to miejsce o posmaku islamu. Wyczuwa sie to na kazdej ulicy, na kazdym kroku.Meczety wpisuja sie w krajobraz wyraznie, architektura islamska wyroznia miasto sposrod wielu innych w Indiach. Niezmienny jest chaos na ulicach i wszechobecny…

Continue reading

22/10/10 [appendix]

Posted on 22 października 2010 by admin

Z Sarnath wracamy pociagiem osobowym do Varanasi. Dziesieciokilometrowa trase przemierzamy w… cztery godziny. Z biletem za dwie rupie rozkoszujemy sie kontaktem z pasazerami glownie stad, zadnych turystow- szybko stajemy sie obiektem zainteresowania miejscowych. Zaatakowani krzyzowym ogniem pytan powoli oswajamy ciekawskich, z niektorymi nawiazujemy nawet przyjacielskie relacje; jednych interesuje ogolona glowa agnieszki, innych moja nieogolona broda….

Continue reading

22/10/10

Posted on 22 października 2010 by admin

Chleb na parze w tybetańskiej restauracji godny polecenia. Dobry i pozywny. Do tego omlet z pomidorem, i czarna kawa- od jakiegos czasu nieodłączny dodatek do każdego posilku. Remanent w plecakach, po wnikliwych obliczeniach- cala szafa nowych ubran. Do Indii wjeżdżaliśmy z dwunastokilogramowymi plecakami, teraz zwiększyły one wage co najmniej dwukrotnie- odczuwaja to i plecy i…

Continue reading

21/10/10

Posted on 21 października 2010 by admin

Pozne tybetańskie sniadanie. Zwiedzamy Sarnath szlakiem buddyjskich świątyń. Mijamy wysoka Damek stupe, Chaukandi stupe, ruiny starejMulagandhakuti vihary i jej nowa wersje, Ashoka pilar, przechodzimy obok muzeum archeologicznego, parku jeleni z niewielkim stawem pelnym krokodyli, kilku restauracji dla zgłodniałych turystow i pielgrzymow. Wzdluz trasy ciekawe kawiarnie z piecami glinianymi wlasnej roboty, okazja na indyjska herbatke z…

Continue reading

20/10/10

Posted on 20 października 2010 by admin

Wspolnie z japonska turystka Mai jedziemy do Sarnath. Mijamy gliniane domy, spacerujace wzdluz drogi matki z dziecmi wyciagajacy rece po kilka rupii, przeciskamy sie pospiesznie przez tlumne i chaotyczne ulice, jadac raz pod prad innym razem z pradem. Byle do celu. Sarmarh to mala wioska polozona ponad dziesiec kilometrow na polnoc od Varanasi, z malenka…

Continue reading

19/10/10

Posted on 19 października 2010 by admin

Onion dosa na sniadanie. Przekaska bardzo na miejscu. Wizyta w Manikarnika Ghat. Cialopalenie. Obok siebie trupy bezdomnych i dostojnikow, laczy ich ogien, dzieli jakosc drewna, olejkow i liczba gapiow. Troche turystow, rodziny zmarlych, zakaz fotografowania, hinduski aparthaid, po lewej miejsce dla swoich, po prawej dla obcych. Cial kobiet w ciazy,sadu, dzieci i ukaszonych przez kobre…

Continue reading

18/10/10

Posted on 18 października 2010 by admin

Smak Varanasi. Gorzko- kwasny. Poranna przeprawa przez miasto. W tlumie. Powolna wyprawa donikad. Z kazdej strony Varanasi wyglada tak samo- gdzie sie nie obejrzysz twarze ludzi- mlodych i starych, bogatych i biednych, zywych i umarlych, na ziemi i na bambusowych noszach, na rikszach i na wlasnych nogach, na kolanach. Reka w reke, ramie w ramie….

Continue reading

17/10/10

Posted on 17 października 2010 by admin

O trzynastej miejscowego czasu docieramy do Varanasi. Atakuja nas rikszarze i wlasciciele hoteli. Przekszykuja sie w ofertach i cenach, oferuja najlepsza obsluge. Potem ustawiaja sie do nas w kolejsce starcy i zebracy, ludzie prosza o zdjecie, blysk flesza razi nas w oczy. A wiec jestesmy tu. Z godzinnym opoznieniem dotarlismy do miejsca, ktore dla Hindusow…

Continue reading

14/10/10 [podroze rownolegle]

Posted on 14 października 2010 by admin

zeskrobuje kurz z zabrudzonych stop. przygladam sie palcom wykreconym to w prawo do w lewo, posiniaczonym kostkom, pecherzom na piecie. podroz musi cos z ciebie zabrac, aby cos mogla z siebie dac. podroz to przemieszczanie sie w czasie- tym rzeczywistym, mierzonym zegarkiem na rece, czasem spoznionym, czasem pozwalajacym minutom zbyt szybko uciekac przez palce i…

Continue reading

07/10/10

Posted on 7 października 2010 by admin

O osmej sniadanie w lokalnym barze. Paranta i mleczna herbata. Bar przypomina nieco prowizoryczna szope, zbudowana z kilku drewnianych pali, otoczona brudnym lnianym materialem, zwienczona dachem pokrytym plandeka. Kamienny piec, butla gazowa z kilkoma palnikami, do tego beczka z woda, kilka stolow i drewnianych lawek to jej glowne wyposażenie. Menu rownie proste jak wnetrze baru-…

Continue reading
  • 1
  • 2
  • Next

IN ENGLISH

  • 01/01/12
    1 stycznia 2012
    Boje sie Nowego Roku; to co zmienne i niepewne napawa mnie lekiem. Coraz czesciej lapie sie na tym, ze zyje w czasie przeszlym. Unikam planow na przyszlosc, narzekam na terazniejszosc. Przeszlosc to […]
październik 2010
P W Ś C P S N
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031
« wrz   lis »

Zaloguj się
© 2026 Bogdan Miklusz | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme