Skip to content
Bogdan Miklusz
Menu
  • Home
  • BIO
  • Publikacje
  • Blog
  • Contact
Menu

Miesiąc: luty 2011

28/02/11

Posted on 28 lutego 2011 by admin

Od kilku dni mam w sypialni radio, ustawione na ukraiński kanał, doświadczając jedności z narodem, który żyje jakby na wyciągnięcie ręki, za Sanem, pięć kilometrów na wschód.  Język ukraiński odbudowuje też moją zranioną tożsamość, świadomie kształtuje nowy, świeży fundament pod starą, podniszczoną bryłę ojczyzny, do remontu. Z drugiej strony wprowadza zamęt, stawia trudne pytania na…

Continue reading

27/02/11

Posted on 27 lutego 2011 by admin

Niektóre psy budzą się już o piątej rano, wyją wtedy żałośnie dopominając się o miskę karmy. Dostają trochę ciepłej wody, albo rosołu, kawałek świeżego mięsa, lub gotowego dania z supermarketu. Dzielnie znoszą bieszczadzkie mrozy, wtulając się we własną sierść. Psy, podobnie jak ludzie, mają swoje charaktery. Są tu urodzeni liderzy, pełni energii i sił witalnych,…

Continue reading

26/02/11

Posted on 26 lutego 2011 by admin

Gdy robi się tłumnie nasila się we mnie choroba żołądkowa, puszczają nerwy, pogarsza koncentracja; dzielić niebo wcale nie jest tak łatwo. Uczę się akceptować obecność drugiego człowieka, otwierać się na inność, podejmować ryzyko rozczarowania, ale też przyjmować dobroć, nie zamykać się we własnym świecie, jak w twierdzy. Zima ma się dobrze, trwa skuta lodem i…

Continue reading

25/02/11

Posted on 25 lutego 2011 by admin

Cała jaskrawość świata. Zawieszam wzrok na drobiazgach, na koronach ośnieżonych drzew; przytulam się do niewypowiedzianych słów, rozgrzewam zmarznięte uczucia, oddycham głęboko, jakbym chciał zatrzymać w sobie ślady tego miejsca na dobre i na złe. Fragmenty fotografii zarejestrowanych tylko we własnej pamięci, gdy aparat nie wytrzymał emocji, zużył się i tylko myśl mogła zatrzymać kruchy moment,…

Continue reading

24/02/11

Posted on 24 lutego 2011 by admin

Tydzień temu na cmentarzu komunalnym w Ustrzykach spoczęła trumna z prochami Johanna, słynnego bieszczadzkiego zakapiora, rzeźbiarza i zbieracza runa leśnego. W jego ostatniej drodze towarzyszyła mu rodzina i przyjaciele, dołączyli nawet ci, którzy uważali go dzikusa i dziwaka. Jeszcze w styczniu pisały o nim „Przegląd” i rzeszowskie „Nowiny”, dla podkarpackiego dziennika Johann udzielił też ostatniego…

Continue reading

23/02/11

Posted on 23 lutego 2011 by admin

Na szybie mróz wyrzeźbił kwieciste wzory. Woda zamarzła w butelce. W nocy temperatura spadła do osiemnastu stopni  poniżej zera. Na zewnątrz śnieg przykrył wczorajsze ślady. Słońce dziś leniwe i senne, jakby chore na zimę. Kroję bochenek chleba zmarzniętą dłonią. Kanapka z masłem orzechowym smakuje wyjątkowo; przyda się dziś energia do rąbania drewna i spaceru na…

Continue reading

22/02/11

Posted on 22 lutego 2011 by admin

Owsianka z rodzynkami i miodem na śniadanie, solidna porcja, bo lubię się czasem rozpieścić.  Zamiast kawy mielonej- zbożowa Anatol, znaleziona przez przypadek na półce z kubkami. Autostopem do Stuposian. Zatrzymuję samochód jednym wyciągnięciem ręki. Mam dzisiaj wyjątkowe szczęście do ludzi. Po drodze kierowca opowiada z przejęciem historię mijanych miejscowości. Jest zachwycony starą, drewniana cerkwią w…

Continue reading

21/02/11

Posted on 21 lutego 2011 by admin

Legendę o pochodzeniu Bieszczadów można opowiedzieć mniej więcej tak: Bardzo dawno temu, kiedy kraina gór, lasów i połonin była bezludna i dziewicza, panował na niej Zły-Bies. Podobny był  do człowieka, choć większy i rogaty. U ramion miał wielkie nietoperzowe skrzydła. Bies był zazdrosny o swoją ziemię i nie chciał z nikim się nią dzielić. Nie…

Continue reading

20/02/11

Posted on 20 lutego 2011 by admin

Gdy temperatura w Bieszczadach osiąga zero stopni Celsjusza, czas trwa w zawieszeniu. Wokół bezruch i milczenie. Ludzie czują się podirytowani i senni, zwierzęta nie mają pojęcia czy już szykować się na wiosnę, czy może zanurzyć się jeszcze we śnie. Chodniki są wtedy z reguły na tyle śliskie, że można złapać zająca, śnieg na tyle kruchy,…

Continue reading

19/02/11

Posted on 19 lutego 2011 by admin

Mglisty poranek w Lutowiskach. Rzeczywistość zawiesiła się w przestrzeni, rozmazała obraz na długość i szerokość miejsca. Cisza absolutna; wiatr się schował w kominie, pod nogami roztopił się śnieg. Spaceruję bocznymi ścieżkami, szukam rozdeptanych śladów życia pod powierzchnią śmierci. Grupka starszych ludzi o coś się zawzięcie spiera. Gestykuluje nerwowo, z trudem zatrzymując krzyk. Po wczorajszych wyborach…

Continue reading
  • 1
  • 2
  • 3
  • Next

IN ENGLISH

  • 01/01/12
    1 stycznia 2012
    Boje sie Nowego Roku; to co zmienne i niepewne napawa mnie lekiem. Coraz czesciej lapie sie na tym, ze zyje w czasie przeszlym. Unikam planow na przyszlosc, narzekam na terazniejszosc. Przeszlosc to […]
luty 2011
P W Ś C P S N
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28  
« sty   mar »

Zaloguj się
© 2026 Bogdan Miklusz | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme