Mglisty poranek w Lutowiskach. Rzeczywistość zawiesiła się w przestrzeni, rozmazała obraz na długość i szerokość miejsca. Cisza absolutna; wiatr się schował w kominie, pod nogami roztopił się śnieg. Spaceruję bocznymi ścieżkami, szukam rozdeptanych śladów życia pod powierzchnią śmierci. Grupka starszych ludzi o coś się zawzięcie spiera. Gestykuluje nerwowo, z trudem zatrzymując krzyk. Po wczorajszych wyborach…
