Skip to content
Bogdan Miklusz
Menu
  • Home
  • BIO
  • Publikacje
  • Blog
  • Contact
Menu

20/02/11

Posted on 20 lutego 2011 by admin

Gdy temperatura w Bieszczadach osiąga zero stopni Celsjusza, czas trwa w zawieszeniu. Wokół bezruch i milczenie. Ludzie czują się podirytowani i senni, zwierzęta nie mają pojęcia czy już szykować się na wiosnę, czy może zanurzyć się jeszcze we śnie. Chodniki są wtedy z reguły na tyle śliskie, że można złapać zająca, śnieg na tyle kruchy, że nie sposób ulepić bałwana. Słońce ma zaropiałe oczy; ślady na ścieżce topią się w kilka chwil. Niebo ma posiniaczony kolor, ziemia się krztusi od wody.

Na ulicy żywego ducha. Nawet psa z kulawą nogą nie uświadczysz.

Dla Jośka Arbeitmana, lokalnego stolarza, zaczynał się normalny dzień pracy. Po śniadaniu zabierał heblownicę i dłuta udając się do swojego warsztatu stolarskiego naprzeciwko domu. Spędzał tam całe dnie nie nadążając za zamówieniami, czasem nawet przeklinał los, że mu tak dobrze idzie interes, obrażając się na wolę boga. Pod wieczór szedł do restauracji Izaaka Eisa na kieliszek wódki i skarżył się biesiadnikom, że mu trzeszczą kości.

Lutowiska były kiedyś prężnie rozwijającą się miejscowością, gdzie odbywało się dwanaście jarmarków rocznie, podczas których handlowano głównie wołami wypasanymi na połoninach. W miasteczku istniały restauracje i karczmy piwne, ukraińskie spółdzielnie Chrystyjans’ka Tarhovla i Jednist’, młyn wodny, fabryka mebli, tartak parowy, towarzystwa kredytowe, rozlewnia wody sodowej.  Swoje warsztaty mieli liczni rzemieślnicy, wśród nich garbarze, kuśnierze, płóciennicy, sukiennicy, pasamonicy, cieśle, szklarze, fiakierzy, kowale, kamieniarze. Działała też łaźnia oraz hotel.

Dziś wszystkie te rzemiosła zaliczyć można do zawodów ginących. Ostatni szewc zmarł w Lutowiskach w 1974, a krawiec w 1989.

W niedzielę po południu Lutowiska wyglądają jakby nigdy się nie obudziły ze snu.  Na starym greckokatolickim cmentarzu ktoś zapalił znicz. Płomień wierzga na prawo i lewo, tańczy w rytm narzucony przez wiatr. Stare, kamienne nagrobki przewracają się o zaspy śniegu.

W domach na wzgórzu świecą ekrany płaskich telewizorów, kobiety oglądają seriale, mężczyźni wiadomości. Ludzie zbliżają się do świata jednym przyciskiem pilota. Próbują wmówić sobie prawdę, że są jego częścią.

Za oknem wilki szykują się na randkę w ciemno.

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

IN ENGLISH

  • 01/01/12
    1 stycznia 2012
    Boje sie Nowego Roku; to co zmienne i niepewne napawa mnie lekiem. Coraz czesciej lapie sie na tym, ze zyje w czasie przeszlym. Unikam planow na przyszlosc, narzekam na terazniejszosc. Przeszlosc to […]
sierpień 2026
P W Ś C P S N
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  
« lis    

Zaloguj się
© 2026 Bogdan Miklusz | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme