Wczesne sniadanie w lokalnym barze. Wlascicielka uśmiecha się do nas z daleka. Obserwujemy poranna wiejska kszatanine. Mezczyzni dostarczaja jablka do hurtowni. Na swoich plecach potrafia zmieścić po kilka olbrzymich skrzynek z owocami. Kobiety odprowadzaja dzieci do szkoly lub autobusu. Turysci wracaja z kapieli w goracych źródłach. Starcy pala papierosy, pija herbate z mlekiem, rozmawiaja o…
28/09/10
Pobudka o szostej rano. Na ulicach Vasisht niewiele osob; w publicznej lazni tlok. Mezczyzni myja się, gola, robia pranie. Nieudana inicjacja- rezygnuje z kapieli w towarzystwie miejscowych i przybyszow. Woda nie wyglada na najczystsza, do tego ma nieprzyjemny zapach. Agnieszka jest odwazniejsza. Potrafi przełamać się, podzielic się przestrzenia z inymi kobietami. Na sniadanie kilka sztuk…
27/09/10
Dzisiejszej nocy temperatura spadla poniżej zera. Pojawily się obiawy przeziębienia. Goraca herbata, pozywna owsianka i warzywna parantha na sniadanie. Dawka witamin na katar i bol gardla. Miesiac temu przekroczyliśmy granice nepalsko- indyjska. Przez te cztery tygodnie w drodze zbliżyliśmy się do Indii, zrozumieliśmy ten olbrzymi kraj, chociaż troszke poznaliśmy jego mieszkańców, zadomowiliśmy się. Przelamalismy bariere…
26/09/10
Pyszna owsianka bananowa na sniadanie. Krotki spacer po Vashisht, potem dłuższy do Manali. Wedrowka przez osiedle tybetańskie, zdjęcia po drodze, dzieciaki balansujące na linie, konie u wodopoju, riksze na poboczu, ciężarówki na ulicy, gory przed i za, niebo ponad, ziemia pod. Stare Tybetanki dźwigają na plecach trawe dla bydla, mlodzi hinduscy turyści robia zdjęcia szczytom…
25/09/10
Pierwsi turyści budza się w schronisku kolo piatej. Wtedy ponoc najczystsza woda w goracych źródłach, najświeższe powietrze. Chwile pozniej budza się praczki i kucharki. Pierwsi wypełniają miski mydlinami, drudzy plynem do mycia naczyn. Turystow jak na lekarstwo, spia jeszcze smacznie po wczorajszej wodce. Po sniadaniu wolnym krokiem idziemy w strone pobliskiego wodospadu. Zboczem, mijając stada…
24/09/10
Do Manali docieramy wczesnym rankiem. Witaja nas rikszarze i właściciele tanich hoteli. Przekszykuja się w ofertach, wszyscy obiecuja gruszki na wierzbie albo najlepszy na swiecie serwis. O piatej rano lokalni kucharze rozkładają polowe kuchnie. Zbijajac cene rikszy o polowe udajemy się do Vashisht, malenkiej wioski na polnocny wschod od Manali. Szybko znajdujemy tanie miejsce w…
23/09/10
Poranek z kawa i sniadaniem w świątyni. Deser ryzowy smakuje wyjatkowo. Herbata również. Powoli zegnamy się z miastem i ludzmi, prysznic, samosy na obiad, krotki spacer po starym Amritsar. Slonce dzis jakby wyzej, nie dokucza nam zbyt mocno. Rowerowa riksza jedziemy na dworzec autobusowy, zostawiamy za soba halas milionowego miasta, kurz i chaos poplatanych ulic….
22/09/10
Kolejny poranek w świątynnym hotelu. Kilku obcokrajowcow studiuje przewodniki, inni jeszcze spia, chrapia, przewracaja się na drugi bok. O osmej rano otwieraja bar z kawa i herbata, pol godziny pozniej stoisko z coca cola i fanta. Od siódmej rano wydawane jest sniadanie w centralnej jadalni dla około 60 tysiecy wyznawcow sykhizmu i przyjezdnych turystow i…
20/09/10
Nerwowe, pelne chorych emocji, pretensjonalne pozegnanie z Mc Leod Ganj. Szybkie sniadanie, lyk mlecznej herbaty. Deszcz nie poprawia nastrojow. W milczeniu mijamy gromady turystow, miejscowych i mnichow, dziesiątki malp, bezdomnych psow i świętych krow. W zlym humorze wszystko wyglada ponuro i szaro. Jedziemy do Pathankot, wśród lasow i wzniesien, potem już rownina do Amritsaru, przekraczając…
19/09/10
Niedzielny poranek i zakatarzone niebo. Deszcz widziany przez szybe ma swój urok. Na naszych oczach krajobraz wokół staje się klarowniejszy, trawa bardziej zielona, gory potężniejsze. Probuje spojrzec wstecz, opanowac pamiec, wyksztusic z siebie pare slow z przeszłości. Gubie się w natłoku mysli, wydarzen, emocji; rozkojarzona przestrzen, jak ukladanka, trudna do opanowania. Szukam slow kluczy, krocze…
