Skip to content
Bogdan Miklusz
Menu
  • Home
  • BIO
  • Publikacje
  • Blog
  • Contact
Menu

29/09/10

Posted on 29 września 2010 by admin

Wczesne sniadanie w lokalnym barze. Wlascicielka uśmiecha się do nas z daleka. Obserwujemy poranna wiejska kszatanine. Mezczyzni dostarczaja jablka do hurtowni. Na swoich plecach potrafia zmieścić po kilka olbrzymich skrzynek z owocami. Kobiety odprowadzaja dzieci do szkoly lub autobusu. Turysci wracaja z kapieli w goracych źródłach. Starcy pala papierosy, pija herbate z mlekiem, rozmawiaja o…

Continue reading

28/09/10

Posted on 28 września 2010 by admin

Pobudka o szostej rano. Na ulicach Vasisht niewiele osob; w publicznej lazni tlok. Mezczyzni myja się, gola, robia pranie. Nieudana inicjacja- rezygnuje z kapieli w towarzystwie miejscowych i przybyszow. Woda nie wyglada na najczystsza, do tego ma nieprzyjemny zapach. Agnieszka jest odwazniejsza. Potrafi przełamać się, podzielic się przestrzenia z inymi kobietami. Na sniadanie kilka sztuk…

Continue reading

27/09/10

Posted on 27 września 2010 by admin

Dzisiejszej nocy temperatura spadla poniżej zera. Pojawily się obiawy przeziębienia. Goraca herbata, pozywna owsianka i warzywna parantha na sniadanie. Dawka witamin na katar i bol gardla. Miesiac temu przekroczyliśmy granice nepalsko- indyjska. Przez te cztery tygodnie w drodze zbliżyliśmy się do Indii, zrozumieliśmy ten olbrzymi kraj, chociaż troszke poznaliśmy jego mieszkańców, zadomowiliśmy się. Przelamalismy bariere…

Continue reading

26/09/10

Posted on 26 września 2010 by admin

Pyszna owsianka bananowa na sniadanie. Krotki spacer po Vashisht, potem dłuższy do Manali. Wedrowka przez osiedle tybetańskie, zdjęcia po drodze, dzieciaki balansujące na linie, konie u wodopoju, riksze na poboczu, ciężarówki na ulicy, gory przed i za, niebo ponad, ziemia pod. Stare Tybetanki dźwigają na plecach trawe dla bydla, mlodzi hinduscy turyści robia zdjęcia szczytom…

Continue reading

25/09/10

Posted on 25 września 2010 by admin

Pierwsi turyści budza się w schronisku kolo piatej. Wtedy ponoc najczystsza woda w goracych źródłach, najświeższe powietrze. Chwile pozniej budza się praczki i kucharki. Pierwsi wypełniają miski mydlinami, drudzy plynem do mycia naczyn. Turystow jak na lekarstwo, spia jeszcze smacznie po wczorajszej wodce. Po sniadaniu wolnym krokiem idziemy w strone pobliskiego wodospadu. Zboczem, mijając stada…

Continue reading

24/09/10

Posted on 24 września 2010 by admin

Do Manali docieramy wczesnym rankiem. Witaja nas rikszarze i właściciele tanich hoteli. Przekszykuja się w ofertach, wszyscy obiecuja gruszki na wierzbie albo najlepszy na swiecie serwis. O piatej rano lokalni kucharze rozkładają polowe kuchnie. Zbijajac cene rikszy o polowe udajemy się do Vashisht, malenkiej wioski na polnocny wschod od Manali. Szybko znajdujemy tanie miejsce w…

Continue reading

23/09/10

Posted on 23 września 2010 by admin

Poranek z kawa i sniadaniem w świątyni. Deser ryzowy smakuje wyjatkowo. Herbata również. Powoli zegnamy się z miastem i ludzmi, prysznic, samosy na obiad, krotki spacer po starym Amritsar. Slonce dzis jakby wyzej, nie dokucza nam zbyt mocno. Rowerowa riksza jedziemy na dworzec autobusowy, zostawiamy za soba halas milionowego miasta, kurz i chaos poplatanych ulic….

Continue reading

22/09/10

Posted on 22 września 2010 by admin

Kolejny poranek w świątynnym hotelu. Kilku obcokrajowcow studiuje przewodniki, inni jeszcze spia, chrapia, przewracaja się na drugi bok. O osmej rano otwieraja bar z kawa i herbata, pol godziny pozniej stoisko z coca cola i fanta. Od siódmej rano wydawane jest sniadanie w centralnej jadalni dla około 60 tysiecy wyznawcow sykhizmu i przyjezdnych turystow i…

Continue reading

20/09/10

Posted on 20 września 2010 by admin

Nerwowe, pelne chorych emocji, pretensjonalne pozegnanie z Mc Leod Ganj. Szybkie sniadanie, lyk mlecznej herbaty. Deszcz nie poprawia nastrojow. W milczeniu mijamy gromady turystow, miejscowych i mnichow, dziesiątki malp, bezdomnych psow i świętych krow. W zlym humorze wszystko wyglada ponuro i szaro. Jedziemy do Pathankot, wśród lasow i wzniesien, potem już rownina do Amritsaru, przekraczając…

Continue reading

19/09/10

Posted on 19 września 2010 by admin

Niedzielny poranek i zakatarzone niebo. Deszcz widziany przez szybe ma swój urok. Na naszych oczach krajobraz wokół staje się klarowniejszy, trawa bardziej zielona, gory potężniejsze. Probuje spojrzec wstecz, opanowac pamiec, wyksztusic z siebie pare slow z przeszłości. Gubie się w natłoku mysli, wydarzen, emocji; rozkojarzona przestrzen, jak ukladanka, trudna do opanowania. Szukam slow kluczy, krocze…

Continue reading
  • Previous
  • 1
  • …
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • …
  • 31
  • Next

IN ENGLISH

  • 01/01/12
    1 stycznia 2012
    Boje sie Nowego Roku; to co zmienne i niepewne napawa mnie lekiem. Coraz czesciej lapie sie na tym, ze zyje w czasie przeszlym. Unikam planow na przyszlosc, narzekam na terazniejszosc. Przeszlosc to […]
kwiecień 2026
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  
« lis    

Zaloguj się
© 2026 Bogdan Miklusz | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme