Skip to content
Bogdan Miklusz
Menu
  • Home
  • BIO
  • Publikacje
  • Blog
  • Contact
Menu

18/07/10

Posted on 18 lipca 2010 by admin

Budzimy się wczesnym rankiem. Fale morskie uderzaja glosno o brzeg, mewy to tez ranne ptaszki. Podobnie jak male grupki plażowiczów, którzy zdecydowali się zazyc kapieli w jeszcze czystej, ozezwiajacej wodzie. Goraco. Jest szosta rano, a na zewnatrz ponad trzydzieści stopni Celsjusza. Agnieszka mowi, ze to dobre przygotowanie przed dalsza podroza do Indii. Ma racje. Na…

Continue reading

17/07/10

Posted on 17 lipca 2010 by admin

Ostatnie chwile nad Morzem Czarnym w Svjatym Konstantin i Elenie. Mocna kawa i woda swiecona z miejscowego klasztoru na wzmocnienie. Piechota w strone Warny, dopiero po około kilometrze, na stacji benzynowej udaje nam się złapać okazje do centrum miasta. Osiem kilometrow komfortowej jazdy samochodem i godzina zaoszczędzonego czasu. Nie licząc kosztow biletu komunikacji miejskiej, które…

Continue reading

14/07/10

Posted on 14 lipca 2010 by admin

Za jedenaście leva jedziemy pociagiem do Warny. Niezgodnie z planem, ale zgodnie z ruchem wskazowek zegara i porywem serca. Nie możemy doczekac się kapieli w cieplym morzu, widoku piaszczystych plaz, zlotych bułgarskich piaskow. Potrzebujemy troche odpoczynku od ciągłego przemieszczania się, porannego wstawania, braku wody na szlaku. Za jedenaście leva jedziemy pociagiem do Warny. Widoki skape,…

Continue reading

13/07/10

Posted on 13 lipca 2010 by admin

O szostej dziesięć z Braszowa do Bukaresztu. Niespelna sto trzydzieści kilometrow w ciagu 5 godzin. Piekne widoki za Braszowem, gory, wawozy i lasy. I rozlegle plantacje słoneczników niedaleko Bukaresztu. W poludnie Gara de Nord, spotkanie drugie już w ciagu ostatnich kilku miesięcy. Tlumy turystow, ktorych niewiadomo po co wiatr przygnal do stolicy, przybłędów, naganiaczy, handlarzy…

Continue reading

09/07/10

Posted on 9 lipca 2010 by admin

Pyszna kawa w restauracji w Borsie. Do tego darmowy internet. Okolo poludnia wyruszamy w dalsza droge. Minibusem mkniemy w strone Gury Humului. Przepiekna trasa. Najpierw pod gore, do Przeleczy Prislup, potem w dol, mijajac po drodze bukowinskie wioski. Krajobrazy nesamowite, trudne do opisania. Mnostwo serpentyn. Kilka postoi podczas jazdy. Pogoda zmienna, ale to tylko dodaje…

Continue reading

08/07/10

Posted on 8 lipca 2010 by admin

Dzis urodziny Agnieszki. Miniaturowa laurka i szyszka w prezencie- efekt nocnego czuwania na stacji Vasou de Jus. Spokojna noc, pelna snow i mysli. Potem sniadanie, kawa na wzmocnienie. W kawiarni dosiada sie do nas miejscowa kobieta. Rozmowa o niczym, a jednak pozostawia mile wrazenie. Po kilkunasu minutach czekania udaje nam sie zlapac stopa w strone…

Continue reading

07/07/10

Posted on 7 lipca 2010 by admin

Od rana pada rzesisty deszcz. To troche opoznia nasza podroz. W zwiazku z tym zamiast odwiedzic Wesoly Cmentarz w marmaroskiej Sapancie, decydujemy sie wyruszyc dalej na wschod, w strone Bukowiny. Po poludniu pociagiem do Vasou de Jus. W pociagu mieszanka Ukraincow (bo trasa wiedzie wzdluz ukrainskiej grancy), Rumunow i… Polakow, ktorych dzwieczna mowa roznosi sie…

Continue reading

06/07/10

Posted on 6 lipca 2010 by admin

Wedrowka grzbietem gor. Powolna. Od pajdy chleba do wody mineralnej. Zanurzamy się w przestrzen. Zielone serce swiata. Z gory wszystko wyglada normalniej. Trzydziesci kilometrow marmaroskich szlakow za nami. Vadu Izei, Budesti, Calinesti, Harnicesti- te malo mowiace dla niezorientowanych nazwy miejsc, dla nas maja suwerenna wartosc, wypelniona przezyciami, obrazami i slowam. Kolejni ludzie zapraszaja nas do…

Continue reading

05/07/10

Posted on 5 lipca 2010 by admin

Znowu mijamy piekne marmaroskie wioski. Powoli wdychamy to miejsce, stajemy się jego czescia, tak bardzo, ze znika uczucie wyobcowania, pojawia się zas poczucie bliskości i powolnego zakorzeniania się, swojskości, zrozumienia. Chleb kupiony w sklepie po drodze smakuje lepiej niż kiedykolwiek, uprzejmość ludzi zadziwia, ale tez potwierdza regule, ze nie wazne czy zyjemy w biednym czy…

Continue reading

04/07/10

Posted on 4 lipca 2010 by admin

Niedzielny poranek. W drodze na ukrainsko- rumuńskie przejscie graniczne mijamy grupy ludzi ciągnących do miejscowych cerkwi. Mijamy tez handlarzy na rowerach i kilku turystow z Niemiec. Handlarze wioza papier toaletowy, wodke, chleb i twarog. To ma u sąsiadów wziecie. Po drugiej stronie Cisy wita nas Sygiet Marmaroski. Wstepujemy na chwile do miejscowej cerkwii, calujemy ikony…

Continue reading
  • Previous
  • 1
  • …
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
  • 15
  • …
  • 31
  • Next

IN ENGLISH

  • 01/01/12
    1 stycznia 2012
    Boje sie Nowego Roku; to co zmienne i niepewne napawa mnie lekiem. Coraz czesciej lapie sie na tym, ze zyje w czasie przeszlym. Unikam planow na przyszlosc, narzekam na terazniejszosc. Przeszlosc to […]
kwiecień 2026
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  
« lis    

Zaloguj się
© 2026 Bogdan Miklusz | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme