Skip to content
Bogdan Miklusz
Menu
  • Home
  • BIO
  • Publikacje
  • Blog
  • Contact
Menu
Posted on 16 kwietnia 2004 by admin

Paradoks codziennosci. Siadasz za biurkiem znuzony, przegladasz setki niepotrzebnych papierow, robisz notatki niewiadomopoco, obgryzasz paznokcie, tarmosisz slowa za uszy, slysza juz wiecej niz myslisz. Mam na mysli wszystkie wiersze, opowiadania, miniatury, szkice, zdaje sobie sprawe ze nie zaistnialyby, gdyby nie snop swiatla, ktory przeniknal do serca jak krew. Caly dzien przy obrobce szkla- wycinanie, polerowanie,…

Continue reading
Posted on 6 kwietnia 2004 by admin

.masz, czlowieku, nogi po kolana, w górach, ramiona rozlozyste skrzydla, pióra szare, a w oczach kamyki z wodospadów, sosny w dloniach i laki we wlosach. .masz, czlowieku, los na glowie i karku przestarzale kleski przedwczesne sukcesy wypalone radosci rozzazone smutki do granicy nawet albo ponad. .masz, czlowieku, nienapisany zyciorys kropka w kropke nietkniety pauza w…

Continue reading
Posted on 5 kwietnia 2004 by admin

.pod skora zagniezdzily sie grudki ziemii z New Mills krzaki wrosly sie w ledzwie oczy zachlysnely sie obrazami bez tytulow, dwa fotoreportaze prawie gotowe do publikacji i juz wkrotce na stronie- troche tez o tworczosci Emily Bronte, Haworth i deszczowej piosence na sucho..strasznie duzo dzieje sie wokol, mysli nie nadazaja, spojrzenia ulatniaja sie,zielono i gdyby…

Continue reading
Posted on 5 kwietnia 2004 by admin

.pod skora zagniezdzily sie grudki ziemii z New Mills krzaki wrosly sie w ledzwie oczy zachlysnely sie obrazami bez tytulow, dwa fotoreportaze prawie gotowe do publikacji i juz wkrotce na stronie- troche tez o tworczosci Emily Bronte, Haworth i deszczowej piosence na sucho. .strasznie duzo dzieje sie wokol, mysli nie nadazaja, spojrzenia ulatniaja sie,zielono i…

Continue reading
Posted on 20 marca 2004 by admin

Ech laki gwiezdne, ksiezyce swietlne, metna polano ze snu, ech, sie zrobilo sentymentalnie nagle, nagle sie zakrztusilo i przypomnialo sie, ze to juz dwadziescia siedem lat miklusz hasa sobie po ziemi jak rak nieborak albo jakis inny bosko nieboski chrabaszcz. A do tego sie przypomnialo ze sie urodzilo na Warmii, ze sie wychowalo przy kopcu…

Continue reading
Posted on 20 marca 2004 by admin

zrosly sie rzesyusta zamknely drzwipo poreczy plynie marzannamarcowa gwiezdna tratwarece wolaja do nognogi stoja na bacznosczeby sie smieja do sztachetoczy jak szklanka krucheszukaja snu a potemidiotopotemdwadziescia siedem na karkujak topór

Continue reading

alex czyli droga do greenhouse

Posted on 12 marca 2004 by admin

.uwaga, pomylily ci sie nogi, nie odwracaj slow do gory brzuchem, nie pien sie tak obrzydliwa slino, nie pytaj durniu, przeciez wiesz, nie dotykaj bo dostaniesz w morde, w cholere te wszystkie pierdolone twarze az niewiadomo co, ej, nie przeklinaj ej. droga do greenhouse mokra i sliska. .ponad dziesiec lat temu odkryto gen odpowiedzialny za…

Continue reading
Posted on 27 lutego 2004 by admin

.drzwi otworzyly sie w poprzek drogi. glosy zaczely powoli uchodzic w sina dal. cisza przerazliwie piekla w twarz. niebo mialo kolor zgnilych sliwek. oczy same mowily dobranoc w pocie czola. nagle ogromny snop swiatla uderzyl cie w twarz. na policzkach stopily sie odlamki lodu. .ktoregos dnia przestrzen pod stolem wydala sie zbyt ciasna. twarz ojca…

Continue reading
Posted on 18 lutego 2004 by admin

.na placu grzybowskim przystanela. obejrzala sie. zwiazala wlosy w konski ogon. poprawila kolnierz w plaszczu. wytarla nos w przegup dloni. przeskoczyla kaluze. pogloskala bezpanskiego psa. uniosla brwi. poczula wiatr w sercu. nerwowo mlasnela jezykiem. upadla na beton.uderzyla sie o kant chodnika. struga krwi zmyla szarosc ulicy. strzal padl czternastego kwietnia tysiac dziewiecset czterdziestego roku. .czekajac…

Continue reading
Posted on 16 lutego 2004 by admin

[najpiekniejsz historie to niewypowiedziane historie] dotknij, ziemia tez ma dusze, wewnatrz metafory metafora gladzi metafore po jezyku, D.N. przegryza fragmenty historii o Parzivalu, natretne mysli, drabina od piekla do raju, a potem slonce swieci po raz pierwszy inaczej beth ciagnie za rekaw jak za jezyk nogi rwa sie do tanca isabel ma wyczucie rytmu, puls…

Continue reading
  • Previous
  • 1
  • …
  • 17
  • 18
  • 19
  • 20
  • 21
  • 22
  • 23
  • …
  • 31
  • Next

IN ENGLISH

  • 01/01/12
    1 stycznia 2012
    Boje sie Nowego Roku; to co zmienne i niepewne napawa mnie lekiem. Coraz czesciej lapie sie na tym, ze zyje w czasie przeszlym. Unikam planow na przyszlosc, narzekam na terazniejszosc. Przeszlosc to […]
kwiecień 2026
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  
« lis    

Zaloguj się
© 2026 Bogdan Miklusz | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme