zrosly sie rzesy
usta zamknely drzwi
po poreczy plynie marzanna
marcowa gwiezdna tratwa
rece wolaja do nog
nogi stoja na bacznosc
zeby sie smieja do sztachet
oczy jak szklanka kruche
szukaja snu
a potem
idioto
potem
dwadziescia siedem na karku
jak topór
