Pobudka o piatej nad ranem. Cieply prysznic nie rozjasnia umyslu. Szybkie sniadanie okienne- kilka opakowan jogurtu, banan, troche szynki na chlebie tostowym. Rowerem z Crussow do Schwedt. Prawie dwadziescia trzy kilometry. Droga latwa, wzdluz dolnej odry, przez rezerwat. Ciezka czasem dysze pod gore wlokac cialo. W Schwedt nikt nie wie gdzie jest kosciol protestancki. Religia…
Nie spalem dzisiejszej nocy. Taka moja zachcianka. A.R. wraca do Wloch. Trzeba pozegnac. Przytulic. Pocieszyc. A jak sie ma, to i dac prezent- niezapominajke. Tylko kulawe bylo jakies to 'do widzenia’. Bez wyrazu, bez twarzy, bez checi. Z L. w jej domu w Longsite. Spodziewalem sie spotkac niemowe z Wloch, ale akurat zabladzila miedzy Oxford…
A.R., A.S., R.G.,J.P. To byla piekna bajka. Przyjaciele w kazdym calu. W kazdym skrawku mysli. Chodzili razem na piwo, rozmawiali do trzeciej nad ranem czasem, wzajemnie przerzucali problemy z ramion wlasnych na cudze. Nosily ich uczucia intymne, spragnione ciepla, zrozumienia, akceptacji. Przyrzekali sobie wiernosc do konca zycia i lojalnosc do Konca. Patrzyli w przyszlosc, z…
A wiec mialem wczoraj spotkanie z L.D., dyrektorem S.F. Rozmowa miala charakter poufny, nie przebiegala na granicy biurka, twarde obicie krzesla nie uwieralo w plecy. Siedzielismy w wygodnych fotelach i zwyczajnie gadalismy o naszych doswiadczeniach. Spalilem sie, kiedy L.D. zaczela wyrzucac z siebie morze komplementow w moja strone, bo zawsze bardzo dziwnie czuje sie, gdy…
Obiad w chinskiej restauracji naprawde pyszny. Zwlaszcza, ze pyszna cena tez. Placi A.S. To tak na odchodne. Prezent za mile spedzony czas w Salford. I jeszcze adnotacja na chinskiej chusteczce, ktora ukradlem na pamiatke- ze to byl szalony czas razem spedzony. R A Z E M. Bo moi drodzy A.S. spedzila ze mna mile czas…
[Rozmiar czasu nie miesci sie w szczelinach mazliwosci. Sporo wyjazdow, konferencji, warsztatow, szkolen. No a do tego niedlugo zaszyje sie w niemieckiej gluszy i tyle mnie beda widziec i slyszec ile uszy i oczy pozwola. ] Sny jak robaki, sny jak mary, sny jak drzazgi za paznokciami. Wyzeraja nadzieje po kawalku i tylko tylko niewiele…
[Mialem sen. Inny niz zwykle. Mezczyzna w wieku okolo czterdziestu lat uciekal od kogos, kto go scigal. Rzecz miala miejsce nieopodal stacji benzynowej. Zdesperowany mezczyzna widzac, ze scigajacy (nie widzialem twarzy) go dogania, chwycil wozek z benzyna i pchnal w strone zaparkowanego nieopodal samochodu. Samochod zaczal plonac. W srodku znajdowalom sie okolo czterech osob, dwoje…
[Czuje sie tak, jakbym sie jeszzce nie obudzil, jakbym snil ze wlasnie pisze te slowa. Mgla przeslania litery. Odglosy z zewnatrz dochodza z rzadka, czasem przypominajac przelewanie wody z wiadra do wiadra, lub odglosy wydawane przez pacjentow w szpitalu psychiatrycznym] Przypomnialo mi sie ze zapomnialem o jednym z tych nudnych wykladow o Rosji, ktore wyglasza…
[To nie jest metafora, to nie jest zaden poetycki chwyt, to prawda, ze uderzylem sie glowa o fragment listu M.M. po latach i nie moge pozbyc sie guza. To nie jest bol jak slepa kiszka boli przed wycieciem, to nie jest migrena przedmiesiaczkowa, bo nigdy we mnie, to nie jest jakby szlag trafil w czolo-…
A wiec to bylo tak.[zawsze ilekroc pragne zrelacjonowac jakies wydarzenie pod czaszka klebi mi sie zbyt wiele mysli, zbyw wiele do powiedzenia, do wygadania, do przekazania i skomentowania, do przezucia, wyrzucenia prosto serca, duszy, z rekawa, z…]Ukradlem wczoraj znak drogowy. [Sam nie wiem dlaczego to zrobilem, moze dla zabawy, moze dla odrobiny szalenstwa, moze z…
