.na placu grzybowskim przystanela. obejrzala sie. zwiazala wlosy w konski ogon. poprawila kolnierz w plaszczu. wytarla nos w przegup dloni. przeskoczyla kaluze. pogloskala bezpanskiego psa. uniosla brwi. poczula wiatr w sercu. nerwowo mlasnela jezykiem. upadla na beton.uderzyla sie o kant chodnika. struga krwi zmyla szarosc ulicy. strzal padl czternastego kwietnia tysiac dziewiecset czterdziestego roku.
.czekajac na rachel obgryzasz paznokcie do krwi. probujesz rozwiazac krzyzowke z magazynu dla szaradzistow. co kilka sekund przesuwasz dlon po kancie firanki. niecierpliwie parskasz i unosisz sie myslami po same niebo. sciskasz mocno szklanke herbaty, ktora dawno wystygla. wstajesz, krazysz wokol odswietnego stolu, uderzasz pieta o brzeg podlogi. marszysz czolo o brzeg palcow. czujesz wiatr w sercu. szyba w oknie trzeszczy od emocji az rozbija sie w koncu na tysiace kawalkow.
.czekasz na rachel.
.ona nie przyjdzie.
