Wedrowka grzbietem gor. Powolna. Od pajdy chleba do wody mineralnej. Zanurzamy się w przestrzen. Zielone serce swiata. Z gory wszystko wyglada normalniej. Trzydziesci kilometrow marmaroskich szlakow za nami. Vadu Izei, Budesti, Calinesti, Harnicesti- te malo mowiace dla niezorientowanych nazwy miejsc, dla nas maja suwerenna wartosc, wypelniona przezyciami, obrazami i slowam. Kolejni ludzie zapraszaja nas do…
Miesiąc: lipiec 2010
05/07/10
Znowu mijamy piekne marmaroskie wioski. Powoli wdychamy to miejsce, stajemy się jego czescia, tak bardzo, ze znika uczucie wyobcowania, pojawia się zas poczucie bliskości i powolnego zakorzeniania się, swojskości, zrozumienia. Chleb kupiony w sklepie po drodze smakuje lepiej niż kiedykolwiek, uprzejmość ludzi zadziwia, ale tez potwierdza regule, ze nie wazne czy zyjemy w biednym czy…
04/07/10
Niedzielny poranek. W drodze na ukrainsko- rumuńskie przejscie graniczne mijamy grupy ludzi ciągnących do miejscowych cerkwi. Mijamy tez handlarzy na rowerach i kilku turystow z Niemiec. Handlarze wioza papier toaletowy, wodke, chleb i twarog. To ma u sąsiadów wziecie. Po drugiej stronie Cisy wita nas Sygiet Marmaroski. Wstepujemy na chwile do miejscowej cerkwii, calujemy ikony…
03/07/10
1. Noc w pociągu z Uzhorodu do Solotwyna. Plackarty za dwadzieścia hrywien kazda. Pod względem Ce biletow kolejowych Ukraina prowadzi chyba w grupie najtańszych panstw w Europie. I chyba w zadnym inym panstwie europejskim w pociagach nie serwuje się pasazerom wrzatku z zabytkowych samowarow za darmo, ani oferuje krochmalonej poscieli. Ocia z Uzhorodu do Solotwyna…
02/07/10
1. Koszyce zwiedzamy na zmiane. Przygladamy sie miastu z dwoch perspektyw, spojrzen, roznorodnosci doswiadczen i upodoban. Stare i nowe miasto. Kunszt zabytkowych kamienic i przerazajaca prostota blokowisk. Laczy je niewątpliwie platanina torowisk i linii trolejbusowych, przez które co chwila przedziera wedrowka ludow ze starego do nowego swiata. Ze starego do nowego porzadku zycia. Na koszyckim…
01/07/10
zachod slonca z widokiem na bardejowska starowke. magia kolorow, zapachow i dzwiekow. nasza obecnoscia zainteresowalo sie stado bykow z pobliskiego pola ale oprocz tego zywego ducha- tylko wiatr od czasu do czasu uderza o scianki namiotu. rano sniadanie w cieniu brzoz. mozolna proba wydostania sie z miasta. cyganie sprzataja trawniki, usmiechaja sie do nas tajemniczo….
