Budzimy sie wczesnym rankiem na zielonej polanie. Slonce dzisiaj zimne, ale jak to w gorach, moze sie to wkrotce zmienic, pogoda plata tu czesto figle- jak dzieci. Parowka na sniadanie, lyk mineralnej wody. Wizyta w bulgarskim sklepie, rozmowa lamana bulgarszczyzna z mila sklepikarka. Przepierka. Grupa cyganskich dzieci laknie rozmowy, wymieniamy sie usmiechami i pokracznie kleconymi…
Miesiąc: lipiec 2010
20/07/10
Poranny spacer po Arbanasi. Waskie uliczki, sterczace, czerwone dachy tradycyjnych chalup, dzikie sady i opuszczone zagrody i mnostwo hoteli, hotelikow i zajazdow, restauracji i barow, kramow z pamiatkami i antykami. Gubimy sie wsrod kamiennych plotow, jak w labiryncie szukamy drogi wyjscia, spotykamy miejscowych chlopow i zagranicznych gosci. Ciepla herbata i swieze pieczywo na sniadanie. Droga…
19/07/10
Do Veliko Tarnova dojeżdżamy o swicie. Mala stacyjka oddalona jest od miasteczka kilka kilometrow. Wokół cisza miarowa, gory oddychaja spokojnym, wlasnym rytmem. Nawet pociagi wiezdzaja na perony cichutko, aby nie zakłócić spokoju tego miejsca. Dobra kawa z dworcowego automatu, ostatnie kawalki wczorajszej pizzy na sniadanie, krotka lektura rozkładów jazdy i cennikow. Mgla powoli opada, niebo…
18/07/10
Budzimy się wczesnym rankiem. Fale morskie uderzaja glosno o brzeg, mewy to tez ranne ptaszki. Podobnie jak male grupki plażowiczów, którzy zdecydowali się zazyc kapieli w jeszcze czystej, ozezwiajacej wodzie. Goraco. Jest szosta rano, a na zewnatrz ponad trzydzieści stopni Celsjusza. Agnieszka mowi, ze to dobre przygotowanie przed dalsza podroza do Indii. Ma racje. Na…
17/07/10
Ostatnie chwile nad Morzem Czarnym w Svjatym Konstantin i Elenie. Mocna kawa i woda swiecona z miejscowego klasztoru na wzmocnienie. Piechota w strone Warny, dopiero po około kilometrze, na stacji benzynowej udaje nam się złapać okazje do centrum miasta. Osiem kilometrow komfortowej jazdy samochodem i godzina zaoszczędzonego czasu. Nie licząc kosztow biletu komunikacji miejskiej, które…
14/07/10
Za jedenaście leva jedziemy pociagiem do Warny. Niezgodnie z planem, ale zgodnie z ruchem wskazowek zegara i porywem serca. Nie możemy doczekac się kapieli w cieplym morzu, widoku piaszczystych plaz, zlotych bułgarskich piaskow. Potrzebujemy troche odpoczynku od ciągłego przemieszczania się, porannego wstawania, braku wody na szlaku. Za jedenaście leva jedziemy pociagiem do Warny. Widoki skape,…
13/07/10
O szostej dziesięć z Braszowa do Bukaresztu. Niespelna sto trzydzieści kilometrow w ciagu 5 godzin. Piekne widoki za Braszowem, gory, wawozy i lasy. I rozlegle plantacje słoneczników niedaleko Bukaresztu. W poludnie Gara de Nord, spotkanie drugie już w ciagu ostatnich kilku miesięcy. Tlumy turystow, ktorych niewiadomo po co wiatr przygnal do stolicy, przybłędów, naganiaczy, handlarzy…
09/07/10
Pyszna kawa w restauracji w Borsie. Do tego darmowy internet. Okolo poludnia wyruszamy w dalsza droge. Minibusem mkniemy w strone Gury Humului. Przepiekna trasa. Najpierw pod gore, do Przeleczy Prislup, potem w dol, mijajac po drodze bukowinskie wioski. Krajobrazy nesamowite, trudne do opisania. Mnostwo serpentyn. Kilka postoi podczas jazdy. Pogoda zmienna, ale to tylko dodaje…
08/07/10
Dzis urodziny Agnieszki. Miniaturowa laurka i szyszka w prezencie- efekt nocnego czuwania na stacji Vasou de Jus. Spokojna noc, pelna snow i mysli. Potem sniadanie, kawa na wzmocnienie. W kawiarni dosiada sie do nas miejscowa kobieta. Rozmowa o niczym, a jednak pozostawia mile wrazenie. Po kilkunasu minutach czekania udaje nam sie zlapac stopa w strone…
07/07/10
Od rana pada rzesisty deszcz. To troche opoznia nasza podroz. W zwiazku z tym zamiast odwiedzic Wesoly Cmentarz w marmaroskiej Sapancie, decydujemy sie wyruszyc dalej na wschod, w strone Bukowiny. Po poludniu pociagiem do Vasou de Jus. W pociagu mieszanka Ukraincow (bo trasa wiedzie wzdluz ukrainskiej grancy), Rumunow i… Polakow, ktorych dzwieczna mowa roznosi sie…
