Skip to content
Bogdan Miklusz
Menu
  • Home
  • BIO
  • Publikacje
  • Blog
  • Contact
Menu

14/02/11

Posted on 14 lutego 2011 by admin

Na trasie z Polany do Czarnej samochody jeżdżą bardzo rzadko.  Od kiedy w Ustrzykach powstał wielki supermarket, ludzie robią zakupy raz na tydzień. Właściciele sklepów w Polanie stają na głowie, by przyciągnąć klienta. Ale wygrać cenowo z konkurencją nie są w stanie. Na trasie z Polany do Czarnej trudniej dziś też zatrzymać samochód niż dawniej….

Continue reading

13/02/11

Posted on 13 lutego 2011 by admin

Drzwi do kościoła ksiądz otwiera na godzinę przed mszą. To czas dla tych, którzy wolą modlić się w samotności, z jakichś przyczyn nie chcą być częścią lokalnej wspólnoty, albo po prostu przyszli za wcześnie. Mam w sobie cząstkę każdej z tych osób- wolę modlić się w samotności, nie chcę być częścią lokalnej wspólnoty [przynajmniej nie…

Continue reading

Zabezpieczone: 12/02/11

Posted on 12 lutego 2011 by admin

Brak zajawki, ponieważ wpis jest zabezpieczony hasłem.

Continue reading

11/02/11

Posted on 11 lutego 2011 by admin

Nocą, niepostrzeżenie, przyszła zima. Nanosiła trochę świeżego śniegu, wyziębiła izbę w chałupie, ukryła szczegóły życia pod białym puchem. Zawiązała nam szaliki pod szyją, nałożyła czapki na głowy, rękawiczki na dłonie. Poranna wyprawa po wodę ze strumienia, rozpalenie w kominku, gadka przy kawie, chleb ze szprotem w sosie pomidorowym, artykuł z Wyborczej o tych, którym się…

Continue reading

10/02/11

Posted on 10 lutego 2011 by admin

Wróciła wiosna. Na zewnątrz ponad dziesięć stopni powyżej zera, w domu jakby mniej. Chleb z dżemem na śniadanie. Bochenek  znika błyskawicznie. W Czarnej pieką pieczywo tradycyjnymi metodami bez dodatków spulchniaczy i środków konserwujących, choć jak przekonuje sprzedawczyni z pobliskiego sklepiku, większość z powodu niższej ceny preferuje zakonserwowany, nafaszerowany chemią chleb z Żarszyna. Piechotą, dziesięć kilometrów,…

Continue reading

09/02/11

Posted on 9 lutego 2011 by admin

Gdy otworzyłem oczy zobaczyłem Agnieszkę krzątającą się przy kominku. Dziwne uczucie- być wyręczonym we własnych obowiązkach, poradzić sobie z zaburzoną rutyną codziennego dnia nie jest łatwo. Uczę się o sobie nowych rzeczy- już nie widzę w lustrze elastycznego mężczyzny, uświadamiam sobie jak bardzo przywiązany jestem do własnej rzeczywistości, do ładu i składu według własnych reguł….

Continue reading

Zabezpieczone: 08/02/11

Posted on 8 lutego 2011 by admin

Brak zajawki, ponieważ wpis jest zabezpieczony hasłem.

Continue reading

07/02/11

Posted on 7 lutego 2011 by admin

Ten dom skrojony jest na moją miarę. Znalezione na werandzie sandały stworzone są na moje stopy, gumiaki z ocieplaną wyściółką pasują jak ulał. Sufit w sam raz na  mój wzrost, wszystko na wyciągnięcie ręki, nawet łóżko ani o centymetr nie przerasta długości mojego ciała. Wydłubane w drewnie świątki otaczają mnie opieką, myszy dotrzymują towarzystwa. Z…

Continue reading

06/02/11

Posted on 6 lutego 2011 by admin

Drobno zmielona kawa musi mieć odpowiednią konsystencję.  Krople muszą być na tyle gęste, by zawierały w sobie całą treść smaku. Nie powinny przepłynąć przez gardło niezauważone. Powinny raczej pozostawiać na języku przez wiele godzin, być strażnikami jasności umysłu przez większość dnia. Niedzielny poranek ma w sobie coś ze święta. Nie muszę rąbać drzewa, czy nosić…

Continue reading

05/02/11

Posted on 5 lutego 2011 by admin

Czterdziesty pierwszy numer archiwalny Gazety Wyborczej przyniósł perłę. Reportaż o Heńku Bukiniście od Balzaka i Stachury. Jakaś cząstka wspólnoty z Nieznajomym. Smaczna treść na śniadanie. I wiosna na obiad. Narąbałem sobie dziś ognia na trzy dni. Nanosiłem kilkanaście litrów wody z pobliskiego strumienia. Nauczyłem się łapania słońca w garść. Przez prawie godzinę milczałem na werandzie…

Continue reading
  • Previous
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • …
  • 31
  • Next

IN ENGLISH

  • 01/01/12
    1 stycznia 2012
    Boje sie Nowego Roku; to co zmienne i niepewne napawa mnie lekiem. Coraz czesciej lapie sie na tym, ze zyje w czasie przeszlym. Unikam planow na przyszlosc, narzekam na terazniejszosc. Przeszlosc to […]
kwiecień 2026
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  
« lis    

Zaloguj się
© 2026 Bogdan Miklusz | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme