Skip to content
Bogdan Miklusz
Menu
  • Home
  • BIO
  • Publikacje
  • Blog
  • Contact
Menu

Spotkajmy sie na szlaku

Posted on 24 czerwca 2002 by admin

Śniła mi się droga.Wydeptana ludzką stopą, krowimi kopytami, odciśnięta przez koła wozów, traktorów i motocykli. Wiodła przez las, wchodziła w sukurs z łąką, bałamuciła pola z łanami zbóż. Prowadziła Donikąd. A więc swój koniec miała tam, gdzie swój początek. Uwiodła mnie. Rozkochała. Zaszczepiła grudki ziemi, liście drzew, woń kwiatów. Stała się nierozłączną częścią. Całym światem….

Continue reading

Ojciec

Posted on 23 czerwca 2002 by admin

A wreszcie rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka a Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi! (27) Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. (28) Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do…

Continue reading

Teatr swój widzę malutki

Posted on 21 czerwca 2002 by admin

„Obywatelu Poeto! Niestety nie mozemy przyjąć Pańskiego tekstu do druku. Zbyt banalny i lekkoduszny. Czytelnik potrzebuje napięcia, a nie monotonnych obrazków patologii. To ma na codzień. Nie warto drażnić Czytelnika.Mam nadzieję, że weźmie Pan sobie te słowa do serca, dojrzeje w Panu myśl. Czekamy więc na próby doskonalsze artystycznie. Do dzieła, Obywatelu Poeto! Z poważaniem….

Continue reading

Zapach skoszonej trawy

Posted on 20 czerwca 2002 by admin

Zagryzam tabliczką czekolady nieprzespaną noc. Parafraza własnego wiersza. Tonę w setkach kartek do przepisania, opracowania i skatalogowania. Za oknem pachnie świeżo skoszona trawa. Dzieciaki grają w piłkę. Dwaj mężczyźni rozmawiają racząc się tanim winem. Niby banał codzienności… A jednak… W W. sezon sianokosów. Z. zapuszcza silnik w traktorze. Wyciera zabrudzone olejem i smarem ręce. Przeklina…

Continue reading

Ona i duchy

Posted on 19 czerwca 2002 by admin

(Każda historia ma swojego bohatera. Póki istnieje bohater, istnieje historia. Czasem jednak zdarza się Przypadek. Bohater nie potrafi sobie z nim poradzić. Pada z wycieńczenia. Wtedy historia wskrzesza Bohatera. I życie toczy się dalej) Złapał Cię za włosy. Bolało. Nawet nie pisnęłaś- bo i poco. Zaksztusiłaś się własnymi łzami. Patrzył na Ciebie otępiałym wzrokiem. Ciężko…

Continue reading

Urodziny

Posted on 18 czerwca 2002 by admin

Kamili- Boisz się mojego wzroku na Twojej twarzy. Reagujesz niezadowoleniem. Męczy Cię milczenie między mną a Tobą. Tworzysz przestrzeń wolną od ciepła rąk i oddechu. Czujesz, że w przeciwnym razie mogłyby wrócić tamte czasy. Szczęście i nieszczęście na wyciągnięcie ręki. Ty wolisz pustkę. Wpatruję się w kształt zabrudzonej tłuszczem fotografii. Palcem obejmuję sylwetkę umieszczonej na…

Continue reading

Warszawa Toruń Warszawa

Posted on 17 czerwca 2002 by admin

Jedni czytają gazety. Inni książki. Ktoś śpi, ktoś właśnie ziewa. Ktoś wpatrzony w okno przygląda się uciekającym krajobrazom i miejscom. Czasem dziecko odezwie się donośnym głosem. Ktoś się wtedy przebudzi, ktoś odłoży na chwilę książkę i gazetę, ktoś przestanie przyglądać się krajobrazom i mijanym miejscom, odwróci głowę- spojrzy w stronę odbijającego się o ściany pociągu…

Continue reading

Sen

Posted on 16 czerwca 2002 by admin

I obudziłem się w nocy pełen znaków zapytania. Spocony do granic możliwości bólu przysiadłem na podłodze i niespełna rozumu zlizywałem minioną noc. Dziś w nocy wkradło się w mój sen druzgopcące pytanie. Dlaczego unikamy bezdomnych, trędowatych, bezbożnych i pobożnych, rozwrzeszczane niemowlęta, staruszków śmierdzących historią, dzieci z zespołem Downa, kalekich, więźniów, pederastów i pedofili, lesbijki i…

Continue reading

Spotkanie

Posted on 15 czerwca 2002 by admin

Wczoraj na rogu ul. Puławskiej i Al. Lotników spotkałem M.H. Poznałem go po typowym chodzie, sprężystym i ciężkim. Uśmiechnięty podał mi rękę i zamienił parę słów w swoim języku. Jakimś takim pełnym bólu… 1. M.H. przez rok szukał pracy. Czasem natrętnie zaglądał do każdego mieszkania na Mokotowie czy Ursynowie, by zapytać czy ich lokatorzy nie…

Continue reading

Einhorn- my Heimat

Posted on 14 czerwca 2002 by admin

Gertruda śpi. Obejmuje poduszkę obiema rękami. Na twarzy rumieniec. Obok, na stoliku, butelka koniaku. Ćmy tańczą pod sufitem. Na suficie cienie zapalonych za oknem lamp i gwiazd. Verden, 14 czerwca 2002 roku ***Gertruda bawi się w chowanego. Tym razem będzie szukał Thomas, chłopiec z sąsiedztwa, niski okularnik o twarzy ryby. Ale Gertruda lubi Thomasa i…

Continue reading
  • Previous
  • 1
  • …
  • 25
  • 26
  • 27
  • 28
  • 29
  • 30
  • 31
  • Next

IN ENGLISH

  • 01/01/12
    1 stycznia 2012
    Boje sie Nowego Roku; to co zmienne i niepewne napawa mnie lekiem. Coraz czesciej lapie sie na tym, ze zyje w czasie przeszlym. Unikam planow na przyszlosc, narzekam na terazniejszosc. Przeszlosc to […]
kwiecień 2026
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  
« lis    

Zaloguj się
© 2026 Bogdan Miklusz | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme