„Obywatelu Poeto! Niestety nie mozemy przyjąć Pańskiego tekstu do druku. Zbyt banalny i lekkoduszny. Czytelnik potrzebuje napięcia, a nie monotonnych obrazków patologii. To ma na codzień. Nie warto drażnić Czytelnika.Mam nadzieję, że weźmie Pan sobie te słowa do serca, dojrzeje w Panu myśl. Czekamy więc na próby doskonalsze artystycznie. Do dzieła, Obywatelu Poeto! Z poważaniem. Redaktor literacki D.K.”
Twój sekret tkwi na dnie szuflady. W nmiejscu, do którego nie chciałbyś zaglądać.Wstydzisz się go bardziej niż intymnych przestrzeni własnego ciała. Na dnie szuflady spoczywa dowód Twojej klęski. Nie jeden tę klęskę potraktował zbyt serio. Została mu tylko ta szuflada. A poza nią tylko głucha cisza…
***
scena pierwsza-sala tonie w mroku-kilka chwil Ciszy-aż boli-z każdego rogu sali inny rodzaj muzyki- łączy je jedno-przerażenie- po plecach przechodzą ciarki-widz musi to poczuć- musi posmakować- przerażenie cisza mrok- ktoś z sali przełamuje barierę- chrząka- tego można było się spodziewać- to jest w scenariuszu- naturalna reakcja obronna- smuga światła- smuga cienia- scena- na podłodze trzy postaci- I. R. D.-leżą nieruchomo-złudzenie śmierci-nie-postaci powoli podnoszą się-na czworakach- przytrzymując się ręką podłogi- do pozycji wyprostowanej-smuga światła- barwyn jaśnieją- na twarz, panie latarniku na twarz tę latarkę- cienie prawie znikają- postaci obejmują wzrokiem salę- dziwią się- na dnie mózgu miliony znaków zapytania- (tylko jak to zagrać?)- smuga światła blednie- mrok pochłania salę- muzyka wyrażas grozę- widzowie powinni teraz poczuć zmęczenie-
scena druga- światło tylko na sylwetce I. – obok leżą R. i D.- mają leżeć- pozycja niedbała-I. powoli podnosi się z podłogi-dotyka R. i D.- włosów- twarzy- rąk- potrząsa nimi- szarpie- życie a oni nie żyją- I. wzrok zatrzymuje między sufitem a głowami widzów- złość- rozczarowanie- niemoc-grymas- chrypliwy głos z wnętrza jej ciała krzyczy- dlaczego?!!!- światło gaśnie- szepty widzów- tak ma być- cisza-
scena trzecia-pokój- tapczan- szafa- stolik- na stoliku między kwiatami-gozdziki-róże-tulipany- ikona Matki Boskiej- Matka I. kolęczy- modli się- modlitwa wyuczona-Ojcze nasz- zawiesza się między ikoną a- cień- ojciec I.- nad Matką I.- ty stara tylko gadasz te pierdoły i co- i gówno- ojciec I. rzuca talerzem z kuchni- Matka Boska w szkle własnej galanterii- Matka I. rzuca się na Ojca I.- ojciec I. śmierdzi alkoholem-tworzy liczne zadrapania na przedramieniu Matki I.krzyk- I.- pojawia się zwabiona krzykiem- a Ty co Matuli bronić?!- siniak na twarzy I.- znaczy tyle co nic-mrok-
scena czwarta- światło tylko na sylwetce R.- obok leżą I. i D.- mają leżeć- pozycja niedbała-R. powoli podnosi się z podłogi-dotyka I. i D.- włosów- twarzy- rąk- potrząsa nimi- szarpie- życie a oni nie żyją- R. wzrok zatrzymuje między sufitem a głowami widzów- złość- rozczarowanie- niemoc-grymas- chrypliwy głos z wnętrza jej ciała krzyczy- dlaczego?!!!- światło gaśnie- szepty widzów- tak ma być- cisza-
scena piąta-R. na przerwie między zajęciami- przemierza drogę od ściany do kręgu chłopców- kuleje- kule ledwie wytrzymują jego ciężar- kuternoga idzie- pod nosami ta sama śpiewka w kręgu chłopców-śmiech-R. przerażony odchodzi-bez słowa- spojrzenie zawiesza na twarzach kolegów- łzy w oczach- jak na pogrzebie-
scena szósta- światło tylko na sylwetce D.- obok leżą I. i R.- mają leżeć- pozycja niedbała-R. powoli podnosi się z podłogi-dotyka I. i R.- włosów- twarzy- rąk- potrząsa nimi- szarpie- życie a oni nie żyją- D. wzrok zatrzymuje między sufitem a głowami widzów- złość- rozczarowanie- niemoc-grymas- chrypliwy głos z wnętrza jej ciała krzyczy- dlaczego?!!!- światło gaśnie- szepty widzów- tak ma być- cisza-
scena siódma-matka D. w kuchni- kotara- pokój-ojciec D.- matka D. gotuje obiad- ojciec D. czyta gazetę- sielanka domowa- w telewizji głos pana S.- D. podbiega do ojca- próbuje wspiąć mu się na kolana- ucałować- przytulić- ojciec odpycha D. – idź się pobaw z G.-ojciec jest zmęczony- daj spokój dziewczyno- masz kup sobie coś- idź i sobie coś kup- banknot dwudziestozłotowy- kup sobie jakąś książkę- idź już- no idź- D. rozczarowana odchodzi-mrok-
scena ósma-sala tonie w mroku-kilka chwil Ciszy-aż boli-z każdego rogu sali inny rodzaj muzyki- łączy je jedno-przerażenie- po plecach przechodzą ciarki-widz musi to poczuć- musi posmakować- przerażenie cisza mrok- ktoś z sali przełamuje barierę- chrząka- tego można było się spodziewać- to jest w scenariuszu- naturalna reakcja obronna- smuga światła- smuga cienia- scena- na podłodze trzy postaci- I. R. D.-leżą nieruchomo-złudzenie śmierci-nie-postaci powoli podnoszą się-na czworakach- przytrzymując się ręką podłogi- do pozycji wyprostowanej-smuga światła- barwyn jaśnieją- na twarz, panie latarniku na twarz tę latarkę- cienie prawie znikają- postaci obejmują wzrokiem salę- dziwią się- na dnie mózgu miliony znaków zapytania- (tylko jak to zagrać?)- smuga światła blednie- mrok pochłania salę- muzyka wyraża grozę- widzowie powinni teraz poczuć zmęczenie-
postaci odchodzą- zostają po nich tylko zapalone świeczki- światełka w ciemności-
***
W małej miejscowości K. w Bieszczadach tworzymy grupę teatralną. Kwalifikacja przebiega kilkutorowo- po pierwsze przyglądam się twarzom potencjalnych kandydatów do udziału w sztuce- muszą mieć wyraz- muszą emanować- trudna sztuka inności, gdy wokół wszystko takie same. Po drugie szukam osób, których głos będzie uwodził,wywoływał napięcie- szok- paraliż. Po trzecie szukam postaci o sylwetkach ukształtowanych- wyrazistych. Ale to jeszcze nie wszystko. Najważniejsza jest umiejętność pracy w zespole.
K. szuka czystej przestrzeni sceny- nie chce się pobrudzić- przez dziesięć minut próbuję ją ułożyć w taki sposób, by zgrać światło i cień. Muszę jeszcze wziąć pod uwagę ruchy widzów- każde machnięcie ręką, sięgnięcie po chusteczkę może zniszczyć godzinami wypracowywaną odsłonę- G. zastanawia się w jaki sposób dotykaćwłosów K.K. nie zgadza się na każdy ruch G.Próbuje się zasłaniać prywatnością. Ktoś powiedział, że człowiek w stosunku do nieznajomego wytwarza tak zwany pas bezpieczeństwa.Pas intymnej odległości. Teatr często musi przełamywać wpajane przez społeczeństo zachowania.
W sztuce mieliśmy użyć czterech magnetofonów, które ustawilibyśmy w każdym rogu sali- pech chciał, że dwa magnetofony nie znalażły się na czas. X. zasugerował, że muzykę można samemu stworzyć- własnym głosem-oddechem-szeptem. Więc próbujemy- okazuje się, że F. świetnie tworzy głosem atmosferę przerażenia i grozy. Ale jego głos rozbawia część osób, które nie biorą udziału w grze. F. peszy się i nie chce śpiewać. Ciężki orzech do zgryzienia. Robię podkład do sztuki razem z F., żeby mu było raźniej.
Chcieliśmy wystawić sztukę po kilku tygodniach prób. W rzeczywistości codziennie wystawialiśmy jakąś część owej sztuki. Na oczach publiczności. Dawaliśmy jej z siebie wszystko, co potrafiliśmy wykrzesać ze swoich ciał, głosów… Premiery nie było.
***
„Szanowny Panie Redaktorze. Dziękuję Panu za pouczający list.Obiecuję, że nigdy nie dojrzeję. A Pańskie pismo mam w dupie. Na poezji, Panie, nie zarobisz. Z poważaniem B.M.”
