Skip to content
Bogdan Miklusz
Menu
  • Home
  • BIO
  • Publikacje
  • Blog
  • Contact
Menu

Ona i duchy

Posted on 19 czerwca 2002 by admin

(Każda historia ma swojego bohatera. Póki istnieje bohater, istnieje historia. Czasem jednak zdarza się Przypadek. Bohater nie potrafi sobie z nim poradzić. Pada z wycieńczenia. Wtedy historia wskrzesza Bohatera. I życie toczy się dalej)

Złapał Cię za włosy. Bolało. Nawet nie pisnęłaś- bo i poco. Zaksztusiłaś się własnymi łzami. Patrzył na Ciebie otępiałym wzrokiem. Ciężko dyszał. Szarpnął za rękę. Odcisnął dłoń na Twoim przedramieniu. Rozerwał sukienkę-nawet przez myśl Ci to wtedy nie przeszło, że sukienkę kupiła Ci matka na twoje urodziny kilka dni temu. Włożył rękę między Twoje uda. Odnalazł pochwę. Smierdział alkoholem. Rozpiął rozporek. Przestraszyłaś się jego nabrzmiałego penisa. Później pamiętasz tylko mnóstwo światła. Wszystko zaczęło wirować. Zwymiotowałaś. Gdy się ocknęłaś, byłaś s a m a.Spojrzałaś na prześcieradło mokre od krwi, spermy, wymiocin i łez. Wszystko się w Tobie trzęsło. Cała dygotałaś w spazmach. Wmawiałas sobie, że to tylko zły sen. Uszczypnęłas się nawet w przegub dłoni. Lecz to nie był sen. Znieruchomiałaś w przerażeniu.

Razem odwiedziliśmy kiedyś pracownię literacką. Opowiadałaś o swoich wierszach. W.M. zarzucił Ci dłużyznę i banalność utworów. I skąd te duchy u Ciebie-pytał. One są wszędzie-odpowiedziałaśKiedy jestem sama i gdy jest wokół mnie mnóstwo ludzi. Zabieram je ze sobą w podró- nawet, jeśli nie mam ochoty na ich towarzystwo same wypełzają szczelinami drzwi i okien i mnie gonią. Siadaja na ramieniu. Oplatają szyję.

Znalazłaś się w szpitalu. Miałas płukanie żołądka. W Twoim organiźmie stwierdzono dużą ilość środków nasennych. Nie masz pojęcia ile par oczu patrzyło na Ciebie, kiedy sanitariuszi lekarz próbowali umieścić Cię w karetce…Zapamiętałem, że się wtedy do mnie uśmiechnęłaś. A ja odwróciłem głowę.

Próbowałaś to zrobić po raz drugi. Przybiegłaś, żeby mi o tym powiedzieć. Oczekiwałaś pomocy. Potrafiłem Cię tylko rozbawić do łez.

Czasem za dużo wypiłaś. Byłaś taka zabawna. Łapałem Cię wtedy z M., myśląc, że zwariowałaś. Śmiałaś się, że nie potrafiliśmy Cię dogonić. Lubiłaś wygrywać. A my, nie lubiliśmy przegrywać.

W Bogu szukałaś tego, czego nie dawali Ci ludzie. Zbyt wiele chciałaś. Rozczarowałaś się?

Notujeszw kalendarzu swoje myśli. Czasem dyskretnie w nie zaglądam. Wtedy kartki pokazują mi język. Jesteś jak mgła. Gęsta od wilgoci.

Każda historia ma swojego Bohatera

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

IN ENGLISH

  • 01/01/12
    1 stycznia 2012
    Boje sie Nowego Roku; to co zmienne i niepewne napawa mnie lekiem. Coraz czesciej lapie sie na tym, ze zyje w czasie przeszlym. Unikam planow na przyszlosc, narzekam na terazniejszosc. Przeszlosc to […]
kwiecień 2026
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  
« lis    

Zaloguj się
© 2026 Bogdan Miklusz | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme