Skip to content
Bogdan Miklusz
Menu
  • Home
  • BIO
  • Publikacje
  • Blog
  • Contact
Menu
Posted on 14 maja 2003 by admin

Ogladalem wczoraj mecz transmitowany przez angielska telewizje, ale nie dlatego, ze lubie pilke nozna, i nie dlatego, ze byl to mecz pomiedzy Ac Milan i Inter Milan, ale dlatego, ze gral Szewczenko. I nie dlatego, ze byl to Szewczenko Andrij, najlepszy pilkarz Dynamo Kijow, ale dlatego, ze, gdy uslyszalem jego nazwisko, to mi sie tak…

Continue reading
Posted on 13 maja 2003 by admin

D.R. mowi- nie moge pisac, ze wczoraj strasznie smierdzialy mi stopy, bo to zdyskredytuje mnie w oczach czytelnikow, strace autorytet moralny i przestana mnie kochac te panny, ktore kochaly, a jak by przez jakis przypadek przeczytal o tym jakis wydawca, to mam u niego przesrane. Swego czasu zadzwonil do mnie J.A. z Nowego Jorku i…

Continue reading
Posted on 10 maja 2003 by admin

A wiec, lalunia do roboty, dopisz sobie jeszcze pare imion, wyzlob sobie jeszce pare miejsc w stopach, rozpal sie do granicy slow. Bo tak mi sie niespodziewanie zrobilo, tak panoramicznie, gdy zamiast grac, zamilklas, zamiast wodzic palcem po literach, chwycilas je w dlonie. Hania, Sonia, czy Bog wie jeszcze kto to zaledwie pare swiatow, ktore…

Continue reading
Posted on 4 maja 2003 by admin

Gdy R. rozmawia przez telefon ma rozpiety rozporek. Nie szuka metafor w sluchawce. Taka poezje to moze sobie kupic w ksiegarni albo poczytac w bibliotece. Gdy R. rozmawia przez telefon nerwowo zaciska dlon na rozgrzanym penisie. Wycisnie z siebie kilka mililitrow spermy za ktore zaplaci kilkanascie funtow. Gdy L. rozmawia przez telefon, placze. Szuka poreczy…

Continue reading
Posted on 3 maja 2003 by admin

Fotografia. Ze wszystkich – jedna dwa na trzy. Slowo nie ma roli. Chwyt jednakowy. Flesz. Kartka papieru A5. Zadziorne litery w tancu. Kierunek nieznany. Ja wiem- nie rozumiesz. Oni. Coraz ich wiecej i coraz mniej Ciebie. Budujesz. Chwiejesz sie. Chowasz glowe. W sen. Organki milcza.Kartka papieru A4. Zapoetyzowanie chwili. Zachwilowanie rany. Kawalki laki i piorko….

Continue reading
Posted on 23 kwietnia 2003 by admin

Bohdan!Bohdan!Slysze ciagle malujace sie w przestrzeni wokol mnie wolanie. Takie niewymuszone, nieporadne, niepoprawne w brzmieniu. Kraza obrazy, ktore pozostana wyryte w pamieci ponad zapomnienie. Kolejne dusze odlecialy w swiat oswojone do zycia Gdzie Indziej. Jestes smutny? Xema ogarnia mnie przenikliwym spojrzeniem. Jestes smutny. Odpowiada sobie bez oczekiwania na odpowiedz. Pili potrafi powiedziec jedynie do zobaczenia….

Continue reading
Posted on 8 kwietnia 2003 by admin

Zabraklo nam wiary w ludzi. Biegne. Siodma trzydziesci. Mijam rozwydzrzone grupy dzieciakow. Siodma trzydziesci piec. Kobieta spaceruje z psem. Siodma piecdziesiat. Z komina fabryki po przeciwnej stronie wydobywa sie dym. Osma. Potykam sie o kamien. Osma piec. Opadam z sil. Osma pietnascie. Puls przekraczajacy norme. Osma dwadziescia. Wacham kwiaty. Osma trzydziesci. Biegne. Aurelie mowi, ze…

Continue reading

Glebelands Market Garden

Posted on 26 marca 2003 by admin

To byla nagla decyzja- wziac sie w garsc, przelamac strach, udusic w sobie niepwnosc, rzucic sie w gleboka wode, wyjechac… do Anglii.Pomysl zrodzil sie podczas niewinnej libacji alkoholowej u P.O., gdzie lala sie wodka zoladkowa, przy akompaniamencie ukrainskich piesni partyzanckich. Potem bylo wypelniania aplikacji, najpierw po polsku, potem po angielsku. To nic, ze angielski w…

Continue reading
Posted on 26 marca 2003 by admin

Szumia poloniny. Juhasi zganiaja owce z hal. Stare kobiety wyplataja kosze. Dzieciaki taplaja sie w blocie. Przyjezdny wybalusza oczy ze zdziwienia. Swieto musi zadziwiac. Swieto musi prowokowac. Swieto jest wtedy, gdy zapominamy, ze Zyjemy. Swieto jest wtedy, gdy przypominamy sobie, ze oprocz nas, blisko, zyje Drugi Czlowiek. Swieto Codziennosci. Kazdego dnia z tym samym wdziekiem…

Continue reading

Wiersze zebrane

Posted on 25 marca 2003 by admin

*** zawsze na tak moje dłonie twoje dłonie ręce moje usta twoje usta twarz zawsze na nie serce Kiedy kiedy znikną samotni z barów parków ulic prostytutki nie będą już szukać łatwego zarobku martwi powstaną z grobów żywi się nie przestraszą kiedy nikt już nie nazwie cię osłem kiedy nauczymy się przechodzić przez mury zamiast…

Continue reading
  • Previous
  • 1
  • …
  • 21
  • 22
  • 23
  • 24
  • 25
  • 26
  • 27
  • …
  • 31
  • Next

IN ENGLISH

  • 01/01/12
    1 stycznia 2012
    Boje sie Nowego Roku; to co zmienne i niepewne napawa mnie lekiem. Coraz czesciej lapie sie na tym, ze zyje w czasie przeszlym. Unikam planow na przyszlosc, narzekam na terazniejszosc. Przeszlosc to […]
kwiecień 2026
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  
« lis    

Zaloguj się
© 2026 Bogdan Miklusz | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme