Skip to content
Bogdan Miklusz
Menu
  • Home
  • BIO
  • Publikacje
  • Blog
  • Contact
Menu

Wiersze zebrane

Posted on 25 marca 2003 by admin

***
zawsze na tak
moje dłonie twoje dłonie
ręce
moje usta twoje usta
twarz
zawsze na nie
serce

Kiedy

kiedy znikną samotni
z barów parków ulic
prostytutki nie będą już szukać
łatwego zarobku
martwi powstaną z grobów
żywi się nie przestraszą
kiedy nikt już nie nazwie cię
osłem
kiedy nauczymy się przechodzić
przez mury
zamiast je niszczyć
kiedy znikną szpitale
dla umysłowo niedorozwiniętych
a umysłowo rozwinięci
zaczną rozumieć miłość
wtedy
wszyscy poeci
stracą pracę

***

w moim domu
zabrakło serca
między jedna a drugą
cegłą

Maski

tu wszystko
nie moje
nie moje myśli
niedokończone
brudne

nie moja
twarz
naszkicowana w pośpiechu
niezdarnie

nie moje
słowa
na wpół utkwione
w ustach
twarde

nie moje
serce
chore
na nie moją
miłość

jedynie moje
maski

***

mamy sobie tyle
do powiedzenia
tyle co nic

.dotknij.

dotknij-
slady kamienia wyryte
w marmurze
skostniale dlonie szukaja
szczelin snu

dotknij-

niebo gasnie

.staje sie.

staje sie
Czlowiek

z ciala
w proch
z prochu
w pyl
z pylu

Bog

***

K.-
Żdążyć przed panem Bogiem
na śniadanie z Aniołem
ukołysać przestrzenie
cienie zamknąć w kwadraturze ręki
Znaleźć Niebo na Ziemi
a Ziemi fragmenty tchnąć do Nieba
jako wyraz największej podzięki…

Spojrzeć w oczy na przek๓r
niejednemu poecie,
jakąś iskrę mu w duszy rozniecić.
Niechaj płonie, gdy może,
oby w jasnym kolorze
wiersze sypał z rękawa-
piosenki…

M๓wisz nie, a obłoki Ci spadają na głowę
szumiąc w uszach tak trzeba i basta!
Zn๓w wygrałaś, a cisza miarowa przegrała
między słowem a słowem
wielki mur dziś wyrasta-
Miłość ślepa
nadzieja
kolczasta.

M๓wię tak, a obłoki mi spadają na głowę,
szumiąc w uszach tak trzeba i basta!
Zn๓w przegrałem, a cisza miarowa wygrała
między słowem a słowem
wielki mur dziś wyrasta-
Miłość ślepa
nadzieja
kolczasta.

.wspomnienie.

Byłem. Byłaś. Byliśmy zaskoczeni milczeniem, echem pustki zabielanej mgłą…
Trwałem. Trwałaś. Trwaliśmy otoczeni jej cieniem, wp๓ł przytomni.

To był dzień , w kt๓rym runął nasz dom.

Śmiałem się i się śmiałaś Ty,
co ciągle na przek๓r światu, ludziom i czasom się pniesz…
Walczyliśmy ze smutkiem przypinając uśmiechy.

Słońce palcem kiwnęło na deszcz.

Ukrywałem i Ty ukrywałaś gałązki
wspomnień ciepłych i wspomnień tak zimnych jak l๓d.
Nasze życie nie było jednak wcale za grząskie.

Jednym zdaniem- opłacał się trud.

To, co było milczeniem, niech milczeniem zostanie,
to co było cierpieniem niech cierpieniem też będzie po gr๓b.
Miłość wiele ma imion. To jest bzdurne gadanie.

Miłość najdoskonalsza- Bog.

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

IN ENGLISH

  • 01/01/12
    1 stycznia 2012
    Boje sie Nowego Roku; to co zmienne i niepewne napawa mnie lekiem. Coraz czesciej lapie sie na tym, ze zyje w czasie przeszlym. Unikam planow na przyszlosc, narzekam na terazniejszosc. Przeszlosc to […]
kwiecień 2026
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  
« lis    

Zaloguj się
© 2026 Bogdan Miklusz | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme