Gdy R. rozmawia przez telefon ma rozpiety rozporek. Nie szuka metafor w sluchawce. Taka poezje to moze sobie kupic w ksiegarni albo poczytac w bibliotece. Gdy R. rozmawia przez telefon nerwowo zaciska dlon na rozgrzanym penisie. Wycisnie z siebie kilka mililitrow spermy za ktore zaplaci kilkanascie funtow.
Gdy L. rozmawia przez telefon, placze. Szuka poreczy dla slabnacych slow, dno za glebokie, Niebo zbyt ciemne.Gdy L. rozmawia przez telefon podcina sobie zyly. Wycisnie z siebie kilka (nascie)mililitrow krwi, za ktore zaplaci zycie.
Kiedy M. rozmawia przez telefon uklada zgrabnie stos dokumentow na biurku. To to to tamto do zalatwienia od zaraz to to to tamto moze kiedys przy okazji.
Kiedy M. rozmawia przez telefon nieznany sprawca podklada bombe w windzie. M. zaplaci za nia Smierc.
I moze to niepoetyckie, moze szorstkie, moze absolutnie niemoralne, sterczec tak, podgladac, pisac zbyt wulgarnie, przesiewac Nieba i nic sobie z tego nie robic.
I moze to nie tak.
Jak mialo byc.
Ale jak?
