Ogladalem wczoraj mecz transmitowany przez angielska telewizje, ale nie dlatego, ze lubie pilke nozna, i nie dlatego, ze byl to mecz pomiedzy Ac Milan i Inter Milan, ale dlatego, ze gral Szewczenko. I nie dlatego, ze byl to Szewczenko Andrij, najlepszy pilkarz Dynamo Kijow, ale dlatego, ze, gdy uslyszalem jego nazwisko, to mi sie tak cieplo mna sercu zrobilo i raznie. I swojsko. Bo skad inad wiadomo, ze jestem filologiem, ze literature ukrainska znam w miare porzadnie, ze Szewczenko, nie Andrij, a Taras, to byl najwiekszy wieszcz narodowy Ukrainy. Dlatego wiec zasiadlem przed telewizorem, chwyciwszy w jedna dlon szklanke soku pomaranczowego, w druga paczke chipsow (chcialem chwycic slone paluszki, ale tutaj o takowych nigdy nie slyszeli) i nawet zaczalem kibicowac Szewczence, a gdy strzelil gola w bodajze 40 minucie, to i krzyczec z radosci, ze az J.P. popatrzyl na mnie z ukosa. Bo sentyment jakis i jakas melancholia wslizgnela sie do mojej duszy tego wieczora. Ale z drugiej strony przeciez Szewczenko Szewczence nierowny. Szewczenko Andrij sprzedal sie wloskiemu zespolowi za co prawda pieniadze niemale, ale przeciez pieniadz rzecz nabyta. Swego czasu, zas inny Szewczenko, Taras, pisal wiersz do Chmielnickiego- Oj Bohdane, Bohdanoczku, nerozumnyj synu…- potepiajac oddanie czesci Ukrainy w moskalom, potepiajac kolaboracje i z pewnoscia, gdyby zyl, potepilby tez Szewczenki Andrija transwer do AC Milan. Tak przynajmniej sadze.
A.S. kupila sobie nowe jeansy, koloru niebieskiego, z rozszerzanymi nogawkami. Ale nikt nie zwrocil na to uwagi.
W autobusie do Centrum Manchesteru usiadlem na zuzyta gume do zucia i mam teraz plame na spodniach.
Dzis ciezki dzien. Spotkanie w sprawie wyjazdu do Niemiec. Rzecz w tym, ze to co mialem powiedziec juz powiedzialem, a to co mialem zakomunikowac, zakomunikowalem. Zostalo jeszcze wypelnic kilka formularzy E111, kilka belgijskich dokumentow. I tyle. W nastepna sobote z lotniska w Bradford do Berlina. Potem minibusem z Berlina do Schwedt. A potem wakacje. Kozy, swinie, kury, a dookola garstka bachorow, ale co tam sielska atmosfera i to sie liczy przeciez najbardziej.
Bez opadow. Cisnienie niskie. Jedenascie stopni w skali Celsjusza. Znowu bez sniadania.
