Brak zajawki, ponieważ wpis jest zabezpieczony hasłem.
Autor: admin
11/02/11
Nocą, niepostrzeżenie, przyszła zima. Nanosiła trochę świeżego śniegu, wyziębiła izbę w chałupie, ukryła szczegóły życia pod białym puchem. Zawiązała nam szaliki pod szyją, nałożyła czapki na głowy, rękawiczki na dłonie. Poranna wyprawa po wodę ze strumienia, rozpalenie w kominku, gadka przy kawie, chleb ze szprotem w sosie pomidorowym, artykuł z Wyborczej o tych, którym się…
10/02/11
Wróciła wiosna. Na zewnątrz ponad dziesięć stopni powyżej zera, w domu jakby mniej. Chleb z dżemem na śniadanie. Bochenek znika błyskawicznie. W Czarnej pieką pieczywo tradycyjnymi metodami bez dodatków spulchniaczy i środków konserwujących, choć jak przekonuje sprzedawczyni z pobliskiego sklepiku, większość z powodu niższej ceny preferuje zakonserwowany, nafaszerowany chemią chleb z Żarszyna. Piechotą, dziesięć kilometrów,…
09/02/11
Gdy otworzyłem oczy zobaczyłem Agnieszkę krzątającą się przy kominku. Dziwne uczucie- być wyręczonym we własnych obowiązkach, poradzić sobie z zaburzoną rutyną codziennego dnia nie jest łatwo. Uczę się o sobie nowych rzeczy- już nie widzę w lustrze elastycznego mężczyzny, uświadamiam sobie jak bardzo przywiązany jestem do własnej rzeczywistości, do ładu i składu według własnych reguł….
Zabezpieczone: 08/02/11
Brak zajawki, ponieważ wpis jest zabezpieczony hasłem.
07/02/11
Ten dom skrojony jest na moją miarę. Znalezione na werandzie sandały stworzone są na moje stopy, gumiaki z ocieplaną wyściółką pasują jak ulał. Sufit w sam raz na mój wzrost, wszystko na wyciągnięcie ręki, nawet łóżko ani o centymetr nie przerasta długości mojego ciała. Wydłubane w drewnie świątki otaczają mnie opieką, myszy dotrzymują towarzystwa. Z…
06/02/11
Drobno zmielona kawa musi mieć odpowiednią konsystencję. Krople muszą być na tyle gęste, by zawierały w sobie całą treść smaku. Nie powinny przepłynąć przez gardło niezauważone. Powinny raczej pozostawiać na języku przez wiele godzin, być strażnikami jasności umysłu przez większość dnia. Niedzielny poranek ma w sobie coś ze święta. Nie muszę rąbać drzewa, czy nosić…
05/02/11
Czterdziesty pierwszy numer archiwalny Gazety Wyborczej przyniósł perłę. Reportaż o Heńku Bukiniście od Balzaka i Stachury. Jakaś cząstka wspólnoty z Nieznajomym. Smaczna treść na śniadanie. I wiosna na obiad. Narąbałem sobie dziś ognia na trzy dni. Nanosiłem kilkanaście litrów wody z pobliskiego strumienia. Nauczyłem się łapania słońca w garść. Przez prawie godzinę milczałem na werandzie…
04/02/11
Zanim zjadłem pajdę pszennego chleba pomyślałem o Człowieku, który go upiekł. Potem, nakładając porcję masła, pomyślałem o Człowieku, który je wyrobił. W końcu smarując kromkę miodem, pomyślałem o Człowieku, który go zebrał. W jednym kęsie pszennego chleba z masłem i miodem uzbierało się treści po brzegi ust. Przez kilka godzin znosiłem martwe gałęzie przeczesując pobliski…
03/02/11
Gdy zabrakło ciszy, uciekłem w Bieszczady. Ze starej mapy wydarłem kawałek zawieruszonej pod Otrytem przestrzeni, czmychnąłem w świat wytarty z miejskiego gwaru, z opium szeptów, z trajektorii babilońskiego bytu. Wszedłem w samotność, między wgórze a rzekę, z myszą sąsiadką i rysiem, przypadkowym gościem. Nabiłem sobie guza przy rąbaniu drzewa. Wytarłem ranę zimnym śniegiem, ze starego…
