Skip to content
Bogdan Miklusz
Menu
  • Home
  • BIO
  • Publikacje
  • Blog
  • Contact
Menu

Autor: admin

Zabezpieczone: 12/02/11

Posted on 12 lutego 2011 by admin

Brak zajawki, ponieważ wpis jest zabezpieczony hasłem.

Continue reading

11/02/11

Posted on 11 lutego 2011 by admin

Nocą, niepostrzeżenie, przyszła zima. Nanosiła trochę świeżego śniegu, wyziębiła izbę w chałupie, ukryła szczegóły życia pod białym puchem. Zawiązała nam szaliki pod szyją, nałożyła czapki na głowy, rękawiczki na dłonie. Poranna wyprawa po wodę ze strumienia, rozpalenie w kominku, gadka przy kawie, chleb ze szprotem w sosie pomidorowym, artykuł z Wyborczej o tych, którym się…

Continue reading

10/02/11

Posted on 10 lutego 2011 by admin

Wróciła wiosna. Na zewnątrz ponad dziesięć stopni powyżej zera, w domu jakby mniej. Chleb z dżemem na śniadanie. Bochenek  znika błyskawicznie. W Czarnej pieką pieczywo tradycyjnymi metodami bez dodatków spulchniaczy i środków konserwujących, choć jak przekonuje sprzedawczyni z pobliskiego sklepiku, większość z powodu niższej ceny preferuje zakonserwowany, nafaszerowany chemią chleb z Żarszyna. Piechotą, dziesięć kilometrów,…

Continue reading

09/02/11

Posted on 9 lutego 2011 by admin

Gdy otworzyłem oczy zobaczyłem Agnieszkę krzątającą się przy kominku. Dziwne uczucie- być wyręczonym we własnych obowiązkach, poradzić sobie z zaburzoną rutyną codziennego dnia nie jest łatwo. Uczę się o sobie nowych rzeczy- już nie widzę w lustrze elastycznego mężczyzny, uświadamiam sobie jak bardzo przywiązany jestem do własnej rzeczywistości, do ładu i składu według własnych reguł….

Continue reading

Zabezpieczone: 08/02/11

Posted on 8 lutego 2011 by admin

Brak zajawki, ponieważ wpis jest zabezpieczony hasłem.

Continue reading

07/02/11

Posted on 7 lutego 2011 by admin

Ten dom skrojony jest na moją miarę. Znalezione na werandzie sandały stworzone są na moje stopy, gumiaki z ocieplaną wyściółką pasują jak ulał. Sufit w sam raz na  mój wzrost, wszystko na wyciągnięcie ręki, nawet łóżko ani o centymetr nie przerasta długości mojego ciała. Wydłubane w drewnie świątki otaczają mnie opieką, myszy dotrzymują towarzystwa. Z…

Continue reading

06/02/11

Posted on 6 lutego 2011 by admin

Drobno zmielona kawa musi mieć odpowiednią konsystencję.  Krople muszą być na tyle gęste, by zawierały w sobie całą treść smaku. Nie powinny przepłynąć przez gardło niezauważone. Powinny raczej pozostawiać na języku przez wiele godzin, być strażnikami jasności umysłu przez większość dnia. Niedzielny poranek ma w sobie coś ze święta. Nie muszę rąbać drzewa, czy nosić…

Continue reading

05/02/11

Posted on 5 lutego 2011 by admin

Czterdziesty pierwszy numer archiwalny Gazety Wyborczej przyniósł perłę. Reportaż o Heńku Bukiniście od Balzaka i Stachury. Jakaś cząstka wspólnoty z Nieznajomym. Smaczna treść na śniadanie. I wiosna na obiad. Narąbałem sobie dziś ognia na trzy dni. Nanosiłem kilkanaście litrów wody z pobliskiego strumienia. Nauczyłem się łapania słońca w garść. Przez prawie godzinę milczałem na werandzie…

Continue reading

04/02/11

Posted on 4 lutego 2011 by admin

Zanim zjadłem pajdę pszennego chleba pomyślałem o Człowieku, który go upiekł. Potem, nakładając porcję masła, pomyślałem o Człowieku, który je wyrobił. W końcu smarując kromkę miodem, pomyślałem o Człowieku, który go zebrał. W jednym kęsie pszennego chleba z masłem i miodem uzbierało się treści po brzegi ust. Przez kilka godzin znosiłem martwe gałęzie przeczesując pobliski…

Continue reading

03/02/11

Posted on 3 lutego 2011 by admin

Gdy zabrakło ciszy, uciekłem w Bieszczady. Ze starej mapy wydarłem kawałek zawieruszonej pod Otrytem przestrzeni, czmychnąłem w świat wytarty z miejskiego gwaru, z opium szeptów, z trajektorii babilońskiego bytu. Wszedłem w samotność, między wgórze a rzekę, z myszą sąsiadką i rysiem, przypadkowym gościem. Nabiłem sobie guza przy rąbaniu drzewa. Wytarłem ranę zimnym śniegiem, ze starego…

Continue reading
  • Previous
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • …
  • 31
  • Next

IN ENGLISH

  • 01/01/12
    1 stycznia 2012
    Boje sie Nowego Roku; to co zmienne i niepewne napawa mnie lekiem. Coraz czesciej lapie sie na tym, ze zyje w czasie przeszlym. Unikam planow na przyszlosc, narzekam na terazniejszosc. Przeszlosc to […]
sierpień 2026
P W Ś C P S N
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  
« lis    

Zaloguj się
© 2026 Bogdan Miklusz | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme