Skip to content
Bogdan Miklusz
Menu
  • Home
  • BIO
  • Publikacje
  • Blog
  • Contact
Menu

Autor: admin

04/03/11

Posted on 4 marca 2011 by admin

W Bieszczadach gwiazdy świecą wyraźnie i mocno. Na południowym niebie panoszy się Panna, gwiazdozbiór tysiąca odległych galaktyk, na północy gwiazdozbiór Kasjopei i Perseusza, przez który przechodzi droga mleczna. Szczególnie okazałe są tu pełnie księżyca; moc gwiazdy jest tak silna, że wpływa na  każdą, nawet najmniejszą cząstkę przyrody ożywionej i nieożywionej, nierzadko dotykając swoim działaniem także…

Continue reading

03/03/11

Posted on 3 marca 2011 by admin

Drobinki szczęścia tak niewielkie, że niewidoczne. Potrzeba olbrzymiego skupienia, by je dostrzec, pod powierzchnią kamiennych nieszczęść. Drobinki szczęścia tak kruche, że nietrwałe. Potrzeba wielkiej delikatności, by nie zniszczyć ich w uścisku dłoni. Potrzebujemy silnego bólu, by doświadczyć łagodności szczęścia. Piszę z narożnika mapy, tak jak kiedyś to robił Maliszewski, albo setki innych pisarzy osadzonych poza…

Continue reading

02/03/11

Posted on 2 marca 2011 by admin

Uparłem się dziś na Harasymowicza. Przyśnił mi się nieoczekiwanie na stokach Halicza, gdy karmił wilki; tylko się uśmiechnął, przywitał machnięciem ręki. W milczeniu patrzył w dal, jakby mu było czegoś żal. W górach miał wszystko co kochał, zawsze kiedy tam wracał, brały go klony za wnuka… Dużo go było nie tylko w Bieszczadach, ale i…

Continue reading

01/03/11

Posted on 1 marca 2011 by admin

„ Staję się stale mniejszy w mieście które jak inflacja rośnie we wszechświecie co się rozszerza i kurczy wśród tych co mnie znaleźli i widzą że mnie nie ma nic ze mnie nie zostanie bo i to za dużo”[1] Przeżyć to życie najpełniej, najpiękniej; trudny orzech do zgryzienia, dać z siebie wszystko niczego nie ujmując,…

Continue reading

28/02/11

Posted on 28 lutego 2011 by admin

Od kilku dni mam w sypialni radio, ustawione na ukraiński kanał, doświadczając jedności z narodem, który żyje jakby na wyciągnięcie ręki, za Sanem, pięć kilometrów na wschód.  Język ukraiński odbudowuje też moją zranioną tożsamość, świadomie kształtuje nowy, świeży fundament pod starą, podniszczoną bryłę ojczyzny, do remontu. Z drugiej strony wprowadza zamęt, stawia trudne pytania na…

Continue reading

27/02/11

Posted on 27 lutego 2011 by admin

Niektóre psy budzą się już o piątej rano, wyją wtedy żałośnie dopominając się o miskę karmy. Dostają trochę ciepłej wody, albo rosołu, kawałek świeżego mięsa, lub gotowego dania z supermarketu. Dzielnie znoszą bieszczadzkie mrozy, wtulając się we własną sierść. Psy, podobnie jak ludzie, mają swoje charaktery. Są tu urodzeni liderzy, pełni energii i sił witalnych,…

Continue reading

26/02/11

Posted on 26 lutego 2011 by admin

Gdy robi się tłumnie nasila się we mnie choroba żołądkowa, puszczają nerwy, pogarsza koncentracja; dzielić niebo wcale nie jest tak łatwo. Uczę się akceptować obecność drugiego człowieka, otwierać się na inność, podejmować ryzyko rozczarowania, ale też przyjmować dobroć, nie zamykać się we własnym świecie, jak w twierdzy. Zima ma się dobrze, trwa skuta lodem i…

Continue reading

25/02/11

Posted on 25 lutego 2011 by admin

Cała jaskrawość świata. Zawieszam wzrok na drobiazgach, na koronach ośnieżonych drzew; przytulam się do niewypowiedzianych słów, rozgrzewam zmarznięte uczucia, oddycham głęboko, jakbym chciał zatrzymać w sobie ślady tego miejsca na dobre i na złe. Fragmenty fotografii zarejestrowanych tylko we własnej pamięci, gdy aparat nie wytrzymał emocji, zużył się i tylko myśl mogła zatrzymać kruchy moment,…

Continue reading

24/02/11

Posted on 24 lutego 2011 by admin

Tydzień temu na cmentarzu komunalnym w Ustrzykach spoczęła trumna z prochami Johanna, słynnego bieszczadzkiego zakapiora, rzeźbiarza i zbieracza runa leśnego. W jego ostatniej drodze towarzyszyła mu rodzina i przyjaciele, dołączyli nawet ci, którzy uważali go dzikusa i dziwaka. Jeszcze w styczniu pisały o nim „Przegląd” i rzeszowskie „Nowiny”, dla podkarpackiego dziennika Johann udzielił też ostatniego…

Continue reading

23/02/11

Posted on 23 lutego 2011 by admin

Na szybie mróz wyrzeźbił kwieciste wzory. Woda zamarzła w butelce. W nocy temperatura spadła do osiemnastu stopni  poniżej zera. Na zewnątrz śnieg przykrył wczorajsze ślady. Słońce dziś leniwe i senne, jakby chore na zimę. Kroję bochenek chleba zmarzniętą dłonią. Kanapka z masłem orzechowym smakuje wyjątkowo; przyda się dziś energia do rąbania drewna i spaceru na…

Continue reading
  • Previous
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • …
  • 31
  • Next

IN ENGLISH

  • 01/01/12
    1 stycznia 2012
    Boje sie Nowego Roku; to co zmienne i niepewne napawa mnie lekiem. Coraz czesciej lapie sie na tym, ze zyje w czasie przeszlym. Unikam planow na przyszlosc, narzekam na terazniejszosc. Przeszlosc to […]
sierpień 2026
P W Ś C P S N
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  
« lis    

Zaloguj się
© 2026 Bogdan Miklusz | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme