Skip to content
Bogdan Miklusz
Menu
  • Home
  • BIO
  • Publikacje
  • Blog
  • Contact
Menu

04/02/11

Posted on 4 lutego 2011 by admin

Zanim zjadłem pajdę pszennego chleba pomyślałem o Człowieku, który go upiekł. Potem, nakładając porcję masła, pomyślałem o Człowieku, który je wyrobił. W końcu smarując kromkę miodem, pomyślałem o Człowieku, który go zebrał.

W jednym kęsie pszennego chleba z masłem i miodem uzbierało się treści po brzegi ust.

Przez kilka godzin znosiłem martwe gałęzie przeczesując pobliski las. Od czasu do czasu potykałem się o kretowiska, tracąc grunt pod nogami i siłę w rękach. Śnieg topił się od złości, tracąc pod śladami swoją moc.

Potem zbierałem martwe, suche szyszki na podpałkę, przy okazji robiąc statystykę drzewa, rozkładając go na czynniki pierwsze i ostatnie.

Po południu wyszedłem do ludzi.

Dzieci z miejscowej szkoły kłaniały się, jakby mnie znały od lat. Psy przyjaźniły się od pierwszego merdnięcia ogonem, miejscowi browarnicy ściskali dłoń od dzień dobry. Łatałem dziury pamięci sekunda po sekundzie, chwila po chwili.

Wieczorem wróciłem od ludzi.  Z kiełbasą podwawelską podsuszaną, butelką mleka i woreczkiem kaszy gryczanej na surowo. Straciłem panowanie nad czasem, zasypiając po trzeciej kawie.

Obudził mnie mroźny oddech nocy. W pośpiechu rozpalałem w kominku, w międzyczasie obserwując niebo.  Mały i duży mleczny wóz, rój meteorów i pogryziony księżyc zerkał na mnie spod nieboskłonu, ziewając stadem nielicznych chmur.

W domu znalazłem fragment koca, zaatakowanego przez myszy- wyglądał niczym Adamski ser, ale nadawał się jeszcze do swojej roli- opatuliłem nim stopy i fragment łydek. Ogrzewałem oddech płomieniem świecy starając się wygonić chłód.  Ospały ogień próbował połykać łapczywie drzewo, które stanęło mu ością w gardle; w rezultacie zakrztuszony płomień zgasł, żarząc się ze wstydu.

Długo nie mogłem zasnąć. Nie potrafiłem też w żaden sposób uwolnić ognia z żaru. W końcu dałem za wygraną, pocieszając się, że jutro będę miał kolejną szansę.

Przejrzałem czterdzieści numerów archiwalnych Gazety Wyborczej bezskutecznie szukając klejnotów.

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

IN ENGLISH

  • 01/01/12
    1 stycznia 2012
    Boje sie Nowego Roku; to co zmienne i niepewne napawa mnie lekiem. Coraz czesciej lapie sie na tym, ze zyje w czasie przeszlym. Unikam planow na przyszlosc, narzekam na terazniejszosc. Przeszlosc to […]
kwiecień 2026
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  
« lis    

Zaloguj się
© 2026 Bogdan Miklusz | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme