duszno i parno po tej stronie świata. powietrze zawiesza się w bezwietrznej przestrzeni, na listkach mlodych drzewek i ulicznych lampach. źycie nadaje tempo biegowi zdarzen, a człowiek poci się w biegu, dusi się i przewraca o wystajace kłody. lubię ten północno- wschodni kawałek sanockiego rynku. lubie przypatrywać się wędrującym tam i z powrotem przechodniom, wschłuchiwać…
Autor: admin
[12/07/09]
poranna msza u franciszkanów nie przyciąga tłumów. ławki naprzeciwko ołtarza świecą pustkami. za to na zewnątrz formuje się kilkumetrowa kolejka do wejścia. rzecz w tym, ze nikt nie wchodzi. nikt sie nie rusza. nikt nikogo nie przeprasza, ani nie pyta, dlaczego tak stoi, w kolejce. w progu świątyni zawisła jakaś niewidzialna przeszkoda, jekieś niewidoczna ściana,…
[11/07/09]
zajmuję metr kwadratowy sanockiego rynku. północno-wschodni kraniec z widokiem na góry słonne. myślę o domu, ciele pachnącym źywicą i lasem, z oknem na poludnie i kominem w niebo. zalewam kawą poranną chrypkę, rozmazuję- jak za starych dobrych czasów- krople rosy na betonowej posadzce, gladze kilkudniowy zarost pod włos. za mną okruchy drogi. rozsypane wsrod pól,…
[10/07/09]
maczam stopy w lipcowym sanie, woda lagodnie wdziera się między palce, slonce suszy mokrą skórę w mgnieniu wiatru.zanurzam się w nadbrzeznych trawach po czubki oczu, robaczki, komary, mrówki, żuczki łapią się na otwartą dłoń. Kradnę kaźdą sekundę dnia, tego pobytu nadbrzeżnego, z dala od ulicy, od wichury miasta. nieopodal, za ścianą, czai się szara codzienność
[09/07/09]
ulewa zamyka drzwi na świat, bóg wyzyma pranie po grzesznikach. przegrywam partię warcabów z amerykańskim hipisem wlóczęgą- jakoś mu się odwdziecze, kilka godzin pozniej. jadalnia staje sie miejscem dlugiej opowiesci. od osobistych historii puchna szyby, mysli i glos. pozniej słońce na łeb na szyję. szarlotka z bita smietana na pokrzepienie zoladka. spacer po sanockim rynku…
[08/07/09]
budowniczy wstaja o szostej czterdziesci piec. witaja sie glosnym szeptem i poranna kawa. medrkuja nad kazdym centymetrem sciany, rozkladaja narzedzia niczym na hali targowej gotowi na kazda tranzakcje za marny grosz. o siodmej dziesiec ida w ruch wiertla, betoniarki i koparki. zadna poduszka nie jest w stanie wytrzymac takiej symfonii. codziennie o siodmej dziesiec zrywam…
[07/07/09]
chwila w krosnie, na rynku wsrod kawiarnianych parasoli i kamienic. wdeptuje do pobliskiego baru, ktory oferuje prawdziwie tureckiego kebaba sa prawdziwe tez pieniadze. odchodze z wyrzutami sumienia, ze prawdziwych pieniedzy u mnie jakby brak a i ochoty na kebaba tez. w bibliotece miejskiej wirtualne spotkanie ze światem. potem słony rachunek na szczęście. za drobne uciułane…
[28/03/09]
znow widze swiat we fragmentach. fragment artykulu z psychologii, fragment kanapki na kolacje, fragment z danilo kisa, fragment liscia- na ktorym zachowal sie fragment jesieni deszcz powaznie zawrocil mi w glowie, zmoczyl mysli i przeziebil slowa, czas ulotnil sie zanim spojrzalem na zegarek czarna kawa na kolacje, przegryzam mullanem historie kosciola na ostro, szukam pretekstu…
[26/03/09]
linia nocy. naszkicowana w pośpiechu, na życzenie. chwila snu. letarg błogi. cisza nie ta, ksztusząca się skrzypieniem drzwi, drżeniem okien, wyciem łóżek pod ciężarem snów. r. szuka muzyki w szafie, cierpi na ból dźwięku. d. w otwartych ustach przeżuwa powietrze, zamarł na wznak, w kształcie krzyża. j. ogląda spóźnioną bajkę na dobranoc, dorosłość wtacza się…
[25/03/09]
.dom na skraju łąki, w dolinie, podniebie. szykuje się wiosna, w magnoliach i sasankach, w wymierzonej pod rozmiar sukience traw. słońce mruga czasem okiem, aż żar. w porywach wiatru czai się deszcz. prasole na baczność gotowe do tańca, że hej. a. ostrożnie przemierza przestrzeń wzdłuż prześcieradła, nietknięta, udaje, że śpi. do słowa daleko, bo za…
