chwila w krosnie, na rynku wsrod kawiarnianych parasoli i kamienic. wdeptuje do pobliskiego baru, ktory oferuje prawdziwie tureckiego kebaba sa prawdziwe tez pieniadze. odchodze z wyrzutami sumienia, ze prawdziwych pieniedzy u mnie jakby brak a i ochoty na kebaba tez.
w bibliotece miejskiej wirtualne spotkanie ze światem. potem słony rachunek na szczęście.
za drobne uciułane z grubych banknotów kupuje bilet powrotny do dukli.
