Skip to content
Bogdan Miklusz
Menu
  • Home
  • BIO
  • Publikacje
  • Blog
  • Contact
Menu

Autor: admin

01/07/10

Posted on 1 lipca 2010 by admin

zachod slonca z widokiem na bardejowska starowke. magia kolorow, zapachow i dzwiekow. nasza obecnoscia zainteresowalo sie stado bykow z pobliskiego pola ale oprocz tego zywego ducha- tylko wiatr od czasu do czasu uderza o scianki namiotu. rano sniadanie w cieniu brzoz. mozolna proba wydostania sie z miasta. cyganie sprzataja trawniki, usmiechaja sie do nas tajemniczo….

Continue reading

30/06/10

Posted on 30 czerwca 2010 by admin

wyrzucilismy plan podrozy do kosza. wykreslilismy z kalendarza wszelkie czasowe ograniczenia, zobowiazania, ktore zamiast z wiatrem, czynily nasza podroz pod wiatr. pobudka na stokach cergowej, poranna toaleta w pobliskim strumyku, kawa z imbirem i gozdzikami w dukielskiej restauracji. krotka podroz autostopem do tylawy, zapis ciekawej rozmowy z kierowca, ktory, choc w sile wieku z nami…

Continue reading

29/06/10

Posted on 29 czerwca 2010 by admin

Znowu w drodze. W przestrzeni krajobrazow, ludzi, dźwięków i mijającego czasu. Nowa podroz. Doswiadczana we dwojke. Wspolna i odrebna zarazem, bo wieloplaszczyznowa, naznaczona meskim realizmem i logika oraz kobieca intuicja i cieplem. 1. Pociag z Wroclawia do Przemysla. Przez Slask, potem Malopolske i czesc Podkarpacia. Agnieszka spi, gdy niespiesznie lokomotywa sunie wzdłuż Gliwic, Rudy Slaskiej,…

Continue reading

[03/01/10]

Posted on 3 stycznia 2010 by admin

trzy czwarte nocy trzymałem się za głowę, szukałem oparcia w kątach poduszki i prostokącie kołdry. oddychalem ciezko, na wszelki wypadek przez otwarte usta. szukalem ratunku w snie, ktory nie przychodził. piłem gorące mleko na przemian z goraca herbatka z melisy. wzialem goraca kapiel. połknąlem kilka sztuk paracetamolu. potem kilka zdrowasiek i poematów do pana boga….

Continue reading

[02/01/10]

Posted on 2 stycznia 2010 by admin

początek roku to czas plannerów. kalendarzy. agend. notatników. oraganizerów. misterna walka na smierc i zycie z adresami, balansami, datami do przepisania. bez plannera, organizera, agendy, kalendarza, notatnika nie ma co rozpoczynac nowego roku. stary znajomy powiedzial mi kiedys ze nieposiadanie ktoregoś z powyższych jest poważnym uchybieniem. to tak jak być lub nie być „trendy”. co…

Continue reading

[przed północą–]

Posted on 31 grudnia 2009 by admin

anorektyczna, oblana kawą z mlekiem, blada, spisana na amen, z dedykacją sprzed lat, emigrantka. przeswit chojnowskiego. zadna tam szymborska czy herbert. zaden majstersztyk lub czempion. ani to nobel ani nike. niebieska, skromna, przepocona od słów. znaleziona przed pólnocą. ocalona od zapomnienia. książka na bakier z przepisami ruchu drogowego, widmo. duch północy. skrawek miejsca. tęsknota przestrzeni….

Continue reading

[opowieść wigilijna]

Posted on 24 grudnia 2009 by admin

1. przed kolacją był czas na modlitwę. dom miał olbrzymią kolekcję świętych obrazków. na każdej ścianie co najmniej dwa jezusy lub co najmniej jedna matka boska. ścian było cztery. pokoi trzy. plus kuchnia i strych. razem ponad 20 obrazów nap pietnastu ścianach. domowników było czterech. babka nieboszczka, matka, córka i syn. ojciec by był, ale…

Continue reading

[22/12/09]

Posted on 22 grudnia 2009 by admin

Nie golę się od tygodnia. Codziennie obserwuję jak milimetr po milimetrze na mojej twarzy utrwala się czas. Rozmazuję codzienność na koniuszkach włosów. Lustro pęka ze śmiechu. Dlugi spacer wzdłuż własnej osi. Zbieram resztki topniejącego śniegu. Reanimuję porę roku. Jutro obudzę się rano i znów będzie jesień. Odzyskuję wiatr w płucach. Przez kilka tygodni dyszałem resztkami…

Continue reading

Zanim zasnę

Posted on 13 grudnia 2009 by admin

zanim zasnę ułożę myśli w zgrabny stos, uwiecznię czas miniony w teraźniejszej formie, rozpalę płomień w snach, pozbieram okruchy dnia, zaufam gwiazdom. szeptem rozniecę noc. odwiedzę światy zaprzeszłe i zaprzyszłe. przylgnę do nich jak dziecko. schowam się w ramionach słów i znaczeń zanurzę w szczelinach dłoni. zamienię miłość w życie.

Continue reading

[06/12/09]

Posted on 6 grudnia 2009 by admin

[zasiedziałem się, zapomniałem się, zadomowiłem się, zamknąłem się, zaszyłem się, zatwierdziłem się] gdy dom zaczyna być twierdzą, należy go zburzyć. wydostać sie na zewnatrz. uwolnić ręce i nogi, przyspieszyc oddech, wyostrzyc pole widzenia. zwymiotowac stechlizne pokoi, zmyć powierzchnę scian. spacer pod nogami. mijanie i trwanie. trwanie i mijanie. ucieczka w czas, czasowo niedostepna przestrzen. udomawianie…

Continue reading
  • Previous
  • 1
  • …
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
  • 15
  • 16
  • …
  • 31
  • Next

IN ENGLISH

  • 01/01/12
    1 stycznia 2012
    Boje sie Nowego Roku; to co zmienne i niepewne napawa mnie lekiem. Coraz czesciej lapie sie na tym, ze zyje w czasie przeszlym. Unikam planow na przyszlosc, narzekam na terazniejszosc. Przeszlosc to […]
sierpień 2026
P W Ś C P S N
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  
« lis    

Zaloguj się
© 2026 Bogdan Miklusz | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme