Skip to content
Bogdan Miklusz
Menu
  • Home
  • BIO
  • Publikacje
  • Blog
  • Contact
Menu

[26/03/09]

Posted on 26 marca 2009 by admin

linia nocy. naszkicowana w pośpiechu, na życzenie. chwila snu. letarg błogi.
cisza nie ta, ksztusząca się skrzypieniem drzwi, drżeniem okien, wyciem łóżek pod ciężarem snów.

r. szuka muzyki w szafie, cierpi na ból dźwięku.
d. w otwartych ustach przeżuwa powietrze, zamarł na wznak, w kształcie krzyża.
j. ogląda spóźnioną bajkę na dobranoc, dorosłość wtacza się po szynach jak ciężka lokomotywa.
a. wyje do księzyca, ratuje się biciem w piersi, że to nie on pan twardowski.
l. liczy na palcach godziny do rana.
b. liże dywan, rozkoszuje się kwadratem stóp i trójkątem dłoni.

linia światła. namalowana grubym pędzlem. z dokładnością co do każdego szczegółu. detaliczna sprzedaż ciała w błysku flesza. jawne prawdy o każdym z nas. krzywe palce, garbaty nos, łysa głowa, wydatne piersi, długie nogi, duże oczy. pod światło wszystko wygląda inaczej.

linia cienia. długa jak życie. zawsze obok, wzdłuż żywego ducha. cienie jak nieproszeni goście, w drodze za cmentarzem o krok do tyłu strachy na lachy. wyrzeźbione dobitnie, prawie realnie w każdy ślad. zwierciadło nienarodzonego brata bliźniaka. sens lęku o każdej porze. czarna smuga nocy. fatamorgana dnia.

tik tak. tak tik. z każdą chwilą bliżej słońca.

wędrowałem kiedyś nocą czerwonym szlakiem na Chreszczatą, w ręce miałem inną rękę łapczywie chwytającą drogę. z zamkniętymi oczami i zaciśniętymi dłońmi mijałem dźwięki i urwiste słowa, szczekanie psów w okolicy, wyniuchanej z dali. trzask łamanych gałęzi pod stopami i próżnię ścieżki. wyobrażałem sobie świat, na podstawie zapachów, dotyku i słuchu. wyrażnie czułem wszystkie linie miejsc, ufałem ludziom jak dziecko.
budowałem mosty od do ponad przestrzenią nieba.
uczyłem się od boga wszechobecności. wytyczałem linie życia.

linia kolejowa. powykręcana na prawo i lewo. mocna jak stal.
nocny pociąg z krakowa do olsztyna połykał kilometry gwiazd. przytulony do własnego życia czytałem poezję pod księżyc. kroki konduktora odmierzały czas wyraźniej niż zegarki. bawiłem się nocą jak lunatyk, wykradając tajemnicę meteorów.
poniżej dudnił stukot kół i wrzask pary. po linii prostej i krzywej docierałem do celów.

w zeszycie w linie zapisywałem słowa na pamięć.

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

IN ENGLISH

  • 01/01/12
    1 stycznia 2012
    Boje sie Nowego Roku; to co zmienne i niepewne napawa mnie lekiem. Coraz czesciej lapie sie na tym, ze zyje w czasie przeszlym. Unikam planow na przyszlosc, narzekam na terazniejszosc. Przeszlosc to […]
kwiecień 2026
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  
« lis    

Zaloguj się
© 2026 Bogdan Miklusz | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme