.dom na skraju łąki, w dolinie, podniebie.
szykuje się wiosna, w magnoliach i sasankach, w wymierzonej pod rozmiar sukience traw. słońce mruga czasem okiem, aż żar. w porywach wiatru czai się deszcz. prasole na baczność gotowe do tańca, że hej.
a. ostrożnie przemierza przestrzeń wzdłuż prześcieradła, nietknięta, udaje, że śpi.
do słowa daleko, bo za górami, za lasami. niemowa odwraca język na drugą stronę ciszy.
coraz bliżej podróży wzdłuż świata. świętowanie z dnia na dzień, liturgia obmycia twarzy i stóp, modlitwa do kawałka drewna, krzyk do kamienia, spokój w kieszeni.
niewiele trzeba do szczęścia. w duszy melodia mew i gołębi.
pozbieram całą złość, pychę, smutek, żal, wrzucę w ogień i umyję ręcę. zrobię miejsce na nic. zmieszczę się jak ulał.
potajemnie wyciągam obrazki rozrzucone w dzieciństwie w ogródku, odkopuję zakopane listy trzydzieści dwa kroki od czereśni, karmię pamięć językiem smarkacza; bez ogródek czytam historię życia wpław.
czekam na niedoczekanie.
