wyrzucilismy plan podrozy do kosza. wykreslilismy z kalendarza wszelkie czasowe ograniczenia, zobowiazania, ktore zamiast z wiatrem, czynily nasza podroz pod wiatr.


piesza przeprawa na slowacka strone. kilkugodzinna proba lapania stopa do Svidnika- w efekcie autobusowa wyprawa do Bardejova. Wieczor na Rynku w Bardejowie, kolacja i lody owocowe w miejscowej kawiarni. cisza miarowa, kolorowa terapia wzroku. oddychamy powoli w cieniu lip. od czasu do czasu dzwony Bazyliki daja glos. w tlum.
