Z małej chmury duży deszcz. Płaczą nawet przydrożne kamienie. Ludzie tłumią radość przez łzy. Sprzedawczyni w warzywniaku, rodowita góralka z okolic Nowego Targu, pociesza, że po południu wyjdzie słońce. Jak Boga kocha. Samotna wizyta w kościele Św. Andrzeja. W księdze parafialnej zostawiam ofertę : Oddam swój Krzyż w dobre ręce. Wśród świętych i błogosławionych piszę…
Miesiąc: marzec 2011
17/03/11
Dziś piszę z samego środka przestrzeni sześć na sześć metrów, samotnie przemierzając każdy centymetr ściany, kontemplując rozrzedzone powietrze za oknem, szmery pod podłogą i gwar za drzwiami. W deszczu rozmazują mi się myśli, próbuję wyprostować treść podwójnym kubkiem kawy. Znowu jestem u siebie. Odkrywam światy szyte na moją miarę; przestrzeń, gdzie każdy kawałek miejsca ma…
16/03/11
W środę ożywia się plac przed ratuszem w Ciężkowicach. To dzień jarmarku przyciąga tłumy handlarzy i wieśniaków, przestrzeń pełna jest gwaru i towarów, okazja do zrobienia tańszych zakupów czy po prostu czas spotkania się z niecodziennymi znajomymi. Miejscowi kupują głównie warzywa i owoce, bo świeże i nieskażone, przyjezdni za pieniądze ze sprzedaży płodów rolnych zaopatrują…
04/03/11
W Bieszczadach gwiazdy świecą wyraźnie i mocno. Na południowym niebie panoszy się Panna, gwiazdozbiór tysiąca odległych galaktyk, na północy gwiazdozbiór Kasjopei i Perseusza, przez który przechodzi droga mleczna. Szczególnie okazałe są tu pełnie księżyca; moc gwiazdy jest tak silna, że wpływa na każdą, nawet najmniejszą cząstkę przyrody ożywionej i nieożywionej, nierzadko dotykając swoim działaniem także…
03/03/11
Drobinki szczęścia tak niewielkie, że niewidoczne. Potrzeba olbrzymiego skupienia, by je dostrzec, pod powierzchnią kamiennych nieszczęść. Drobinki szczęścia tak kruche, że nietrwałe. Potrzeba wielkiej delikatności, by nie zniszczyć ich w uścisku dłoni. Potrzebujemy silnego bólu, by doświadczyć łagodności szczęścia. Piszę z narożnika mapy, tak jak kiedyś to robił Maliszewski, albo setki innych pisarzy osadzonych poza…
02/03/11
Uparłem się dziś na Harasymowicza. Przyśnił mi się nieoczekiwanie na stokach Halicza, gdy karmił wilki; tylko się uśmiechnął, przywitał machnięciem ręki. W milczeniu patrzył w dal, jakby mu było czegoś żal. W górach miał wszystko co kochał, zawsze kiedy tam wracał, brały go klony za wnuka… Dużo go było nie tylko w Bieszczadach, ale i…
01/03/11
„ Staję się stale mniejszy w mieście które jak inflacja rośnie we wszechświecie co się rozszerza i kurczy wśród tych co mnie znaleźli i widzą że mnie nie ma nic ze mnie nie zostanie bo i to za dużo”[1] Przeżyć to życie najpełniej, najpiękniej; trudny orzech do zgryzienia, dać z siebie wszystko niczego nie ujmując,…
