Nerwowe, pelne chorych emocji, pretensjonalne pozegnanie z Mc Leod Ganj. Szybkie sniadanie, lyk mlecznej herbaty. Deszcz nie poprawia nastrojow. W milczeniu mijamy gromady turystow, miejscowych i mnichow, dziesiątki malp, bezdomnych psow i świętych krow. W zlym humorze wszystko wyglada ponuro i szaro. Jedziemy do Pathankot, wśród lasow i wzniesien, potem już rownina do Amritsaru, przekraczając…
