Wysoko w gorach, burza. Nizej, w dolinie, rzesisty deszcz. Szosta trzydziesci rano. Nabieram oddechu. Wiatru w pluca. Krajobraz we mgle wydaje sie bardziej odlegly niz jest w rzeczywistosci. Cisza. Nieabsolutna, bo miedzy kroplami deszczu, kaszlem porannych przechodniow, rykiem krow i poszczekiwaniem psow. Sniadanie w lokalnej restauracji. Obserwacja zycia za oknem miedzy jednym a drugim kesem….
