Trzy tygodnie pozniej wszystko wyglada normalniej. Krowy i malpy na ulicach, bezdomni i dewoci, tybetańscy handlarze, tlumy zagranicznych przechodniow w kolorowych strojach, setki riksz i taksowek, dźwięk klaksonow i wrzask dzieci w lokalnej szkole wydaja się rzecza powszednia i naturalna, oddajaca sacrum tej przestrzeni, tego czasu, tej społeczności. O szostej trzydzieści Mc Leod Ganj budzi…
