Skip to content
Bogdan Miklusz
Menu
  • Home
  • BIO
  • Publikacje
  • Blog
  • Contact
Menu

Autor: admin

14/10/10 [podroze rownolegle]

Posted on 14 października 2010 by admin

zeskrobuje kurz z zabrudzonych stop. przygladam sie palcom wykreconym to w prawo do w lewo, posiniaczonym kostkom, pecherzom na piecie. podroz musi cos z ciebie zabrac, aby cos mogla z siebie dac. podroz to przemieszczanie sie w czasie- tym rzeczywistym, mierzonym zegarkiem na rece, czasem spoznionym, czasem pozwalajacym minutom zbyt szybko uciekac przez palce i…

Continue reading

07/10/10

Posted on 7 października 2010 by admin

O osmej sniadanie w lokalnym barze. Paranta i mleczna herbata. Bar przypomina nieco prowizoryczna szope, zbudowana z kilku drewnianych pali, otoczona brudnym lnianym materialem, zwienczona dachem pokrytym plandeka. Kamienny piec, butla gazowa z kilkoma palnikami, do tego beczka z woda, kilka stolow i drewnianych lawek to jej glowne wyposażenie. Menu rownie proste jak wnetrze baru-…

Continue reading

06/10/10

Posted on 6 października 2010 by admin

Wczesnym rankiem wyruszamy do Manikaran. Dluga, zmudna, meczaca podroz w zatloczonym lokalnym autobusie. Wiekszosc pasażerów to miejscowe dzieciaki podążające do oddalonej o kilkanaście kilometrow miejscowości, odgrodzonej od Rewalsar pasmem stromych, zalesionych gor. Tlok, gwar i skwar wynagradzaja nam zapierające dech w piersiach widoki. Duzo zdjęć, ujec, raj dla oczu. Krotki postoj w Mandi, potem kontynuacja…

Continue reading

04/10/10

Posted on 4 października 2010 by admin

Thukpa i tybetańskie buleczki z miejscowej piekarni na sniadanie. Czarna herbata na wzmocnienie. Kolejny słoneczny dzien. Spokojny poranek. Po ulicach spaceruja malpy i buddyjscy mnisi. W kilku restauracjach reklamowanych przez Lonely Planet przesiaduja zagraniczni turyści delektujący się indyjska kawa. Dzieciaki wędrują do szkoly, zatrzymuja się przed świątyniami, modla, zapalaja kadzidełka. Bezdomne psy gromadza się w…

Continue reading

03/10/10

Posted on 3 października 2010 by admin

O szostej pobudka. Samoistna, sama przez się. Kilku buddyjskich mnichow medytuje nad jeziorem. Pierwsze promienie słońca dotykaja tafli wody. Turysci stoja w kolejce do umywalki. Kucharze podgrzewaja olej na olbrzymich, żeliwnych patelniach. Przygotowuja ciasto na chapati i pharanty, obieraja ziemniaki, gotuja czaj na malym ogniu. Rewalsar otwiera oczy. O poranku wszystko wyglada tu spokojniej i…

Continue reading

02/10/10

Posted on 2 października 2010 by admin

Po obfitym sniadaniu wyruszamy dalej. Riksza do Manali, potem lokalnym autobusem do Mandi. Towarzyszy nam kilku zagranicznych turystow, poza tym sami swoi. Nasze olbrzymie plecaki przykuwaja uwage- trzeba przyznac przesadzilismy chyba z zakupami. Po prawie dwugodzinnej jezdzie docieramy do Kullu. To prawie dwudziestotysięczne miasteczko położone nad Sarvari znane jest przede wszystkim jako centrum produkcji szali,…

Continue reading

01/10/10

Posted on 1 października 2010 by admin

Ostatni dzien w okolicy. Zegnamy się z codziennymi widokami, ludzmi, miejscami. Z przerażeniem patrzymy na nasze plecaki, wypchane do granic wytrzymałości- rezultat shopoholizmu; Indie oferuja jednak zbyt wiele pieknych, gustownych rzeczy, by przejść wokół nich obojetnie. Po sniadaniu po raz ostatni wyruszamy do Old Manali. Po tygodniu droge przemierzamy prawie z zamknietymi oczami. Ostatnie zakupy,…

Continue reading

30/09/10

Posted on 30 września 2010 by admin

Hustawka nastrojow. Nerwowka. Odpoczywamy od siebie po swojemu. Pranie, mocna kawa na sniadanie, kapiel, lektura lokalnej prasy, spacer nad brzegiem rzeki, drzemka pod jablonia. Przypadkowe znajomości, obserwacje, zalegle notatki, plany na przyszłość. Rozmowy z samym soba. Wedrowki w te i we w te. Slodkie ciasteczka. Napoj chodzący. Ostatni dzien miesiąca. W Polsce już zapewne jesien,…

Continue reading

29/09/10

Posted on 29 września 2010 by admin

Wczesne sniadanie w lokalnym barze. Wlascicielka uśmiecha się do nas z daleka. Obserwujemy poranna wiejska kszatanine. Mezczyzni dostarczaja jablka do hurtowni. Na swoich plecach potrafia zmieścić po kilka olbrzymich skrzynek z owocami. Kobiety odprowadzaja dzieci do szkoly lub autobusu. Turysci wracaja z kapieli w goracych źródłach. Starcy pala papierosy, pija herbate z mlekiem, rozmawiaja o…

Continue reading

28/09/10

Posted on 28 września 2010 by admin

Pobudka o szostej rano. Na ulicach Vasisht niewiele osob; w publicznej lazni tlok. Mezczyzni myja się, gola, robia pranie. Nieudana inicjacja- rezygnuje z kapieli w towarzystwie miejscowych i przybyszow. Woda nie wyglada na najczystsza, do tego ma nieprzyjemny zapach. Agnieszka jest odwazniejsza. Potrafi przełamać się, podzielic się przestrzenia z inymi kobietami. Na sniadanie kilka sztuk…

Continue reading
  • Previous
  • 1
  • …
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • …
  • 31
  • Next

IN ENGLISH

  • 01/01/12
    1 stycznia 2012
    Boje sie Nowego Roku; to co zmienne i niepewne napawa mnie lekiem. Coraz czesciej lapie sie na tym, ze zyje w czasie przeszlym. Unikam planow na przyszlosc, narzekam na terazniejszosc. Przeszlosc to […]
sierpień 2026
P W Ś C P S N
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  
« lis    

Zaloguj się
© 2026 Bogdan Miklusz | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme