Wracam do siebie. Tak nazywam kawałek przestrzeni między Krynicą a Krościenkiem; wracam do domu. Świadomość przynależności do duchowych ojczyzn leczy poczucie wykorzenienia. Nie pozwala na śmierć tożsamości, rozpiętej na kilku niedorozwiniętych punktach, spinających moją kruchą osobowość w ładzie i składzie, jak pajęczyna. Karpaty, obok rodzinnej Warmii, są dziś miejscem duchowych powrotów. Najważniejszym przystankiem w podróży,…
