powoli zacierają się granice czasu. zlizuję noc w poludnie. zaczynam dzien o polnocy. kawa zablizni zmęczenie. podsluchuję dzwiekow dzwonu kondraka jana z lubelskiej federacji bardow, wiatr muska mi pozostalosci wczorajszych mysli. lekko, na palcach, tancze jak mi zagraja. skrzypce. a. wpleciona w zylki codziennosci, obecna w krwiobiegu czasu, rozlana w ciszy. choc tak niewiele mowi,…
