*[appendix do dzisiaj] odlatuję. pozegnanie z gorami jest dla mnie wzruszeniem. los emigranta, zyciowego anarchisty, powsinogi, bywa czasem okrutny. pakowanie walizek, rozpakowywanie walizek, praca, brak pracy, smutno wesoło, raz na wozie raz pod wozem. nie jesteśmy dla siebie stworzeni pojedynczo, panie poeto, panie przemadrzaly, panie z tamtego swiata, zaprzeszlego. chwytam was gory, za szczyty, zabieram…
Dzień: 2009-07-13
[13/07/09]
duszno i parno po tej stronie świata. powietrze zawiesza się w bezwietrznej przestrzeni, na listkach mlodych drzewek i ulicznych lampach. źycie nadaje tempo biegowi zdarzen, a człowiek poci się w biegu, dusi się i przewraca o wystajace kłody. lubię ten północno- wschodni kawałek sanockiego rynku. lubie przypatrywać się wędrującym tam i z powrotem przechodniom, wschłuchiwać…
