Paradoks codziennosci. Siadasz za biurkiem znuzony, przegladasz setki niepotrzebnych papierow, robisz notatki niewiadomopoco, obgryzasz paznokcie, tarmosisz slowa za uszy, slysza juz wiecej niz myslisz. Mam na mysli wszystkie wiersze, opowiadania, miniatury, szkice, zdaje sobie sprawe ze nie zaistnialyby, gdyby nie snop swiatla, ktory przeniknal do serca jak krew. Caly dzien przy obrobce szkla- wycinanie, polerowanie,…
