Hannes nie szczędził potu, by dokopać się dna. Dwa miesiące morderczej harówki opłaciło się jednak. Trud przyniósł efekt, gdy na powierzchnię wypłynęła pierwsza woda. Patrzył z radością jak powolnie wypełnia ścianki studni. Jak unosi się do góry, jakby chciała do nieba. To była zdecydowanie święta woda, bez niej Hannes umarłby z pragnienia. Ludzie gromadzili się…
