wyrzucilismy plan podrozy do kosza. wykreslilismy z kalendarza wszelkie czasowe ograniczenia, zobowiazania, ktore zamiast z wiatrem, czynily nasza podroz pod wiatr. pobudka na stokach cergowej, poranna toaleta w pobliskim strumyku, kawa z imbirem i gozdzikami w dukielskiej restauracji. krotka podroz autostopem do tylawy, zapis ciekawej rozmowy z kierowca, ktory, choc w sile wieku z nami…
