Nie golę się od tygodnia. Codziennie obserwuję jak milimetr po milimetrze na mojej twarzy utrwala się czas. Rozmazuję codzienność na koniuszkach włosów. Lustro pęka ze śmiechu. Dlugi spacer wzdłuż własnej osi. Zbieram resztki topniejącego śniegu. Reanimuję porę roku. Jutro obudzę się rano i znów będzie jesień. Odzyskuję wiatr w płucach. Przez kilka tygodni dyszałem resztkami…
