.ktoregos dnia sie obudze. .zobacze to nieja. .uchwyce sie krawedzi wiersza. .ktos obuchem rabnie mnie w glowe. .to bedzie koniec swiata.
Dzień: 2004-07-29
/’kiedy stalem w Przedswicie a Synaj’/.kiedy stalem w Przedswicie huragan ploszyl chmury. niebo rosilo lzami deszcz. ksiezyc wyl do wilkow. ludzie z gor w doline i z doliny w gory szli. to byl slynny dziewiecdziesiaty czwarty./’kiedy stalem w Przedswicie a Synaj’/.kiedy stalem w Przedswiecie chmury ploszyly huragan. deszcz rosil lzami niebo.wilki wyly do ksiezyca. ludzie…
.najpierw jest tecza i rozdziawiona geba..potem zamkniete usta pelne teczy. .w koncu rzygasz ustami tecza. .to sie nie zmienia.
