To był wielki szok dla wielu ludzi. Rozdziawiali gęby, szukali odpowiedzi, głowili się „dlaczego”. W „Dzienniku Telewizyjnym” spikerka powiedziała do milionów widzów: „Ta śmierć dotknęła nas niespodziewanie”. Umarł Poeta. Umarł na własne żądanie. Na własne życzenie. Bez pożegnania. W samotności.W jego zapiskach odnaleziono potem zdania:”Tak naprawdę czułem się osamotniony. Ludzie przychodzili-odchodzili, zostawiając za sobą krzywe uśmiechy, fałszywe deklaracje. Nie było nikogo, kogo mógłbym śmiało nazwać Przyjacielem”.
Głód obecności. We mnie. W Tobie. W każdym z nas. Wpisana w fizjologię naszej duszy, przytwierdzona do niej na stałe. Podróżowałem kiedyś po zachodniej Ukrainie. Szczególnie upodobałem sobie wsie ukraińskie, ze względu na ich koloryt i specyfikę. Zdziwiłem się jak wielka więż wspólnotowabyła wytworzona wśród tamtejszych mieszkańców. Tam tak naprawdę można było mówić o samotności tylko na własne życzenie. Kiedy zapytałem kilkunastu osób o przyjaźń, w większości nie wiedzieli o co chodzi. Oni żyli przyjaźnią, choć o tym nie wiedzieli.
Podróżowałem też po polskich wsiach- przeraziło mnie to co zobaczyłem. Coraz mniej więzi sąsiedzkiej, coraz mniej życzliwości, przyjaźni, Obecności. Takie czasy- mówiła jedna z mieszkanek wsi pod Augustowem- każdy teraz musi dbać o własną dupę.
Samotność wkrada się w nasze życie. Obecność jest niezbędna, a skoro jej nie ma- nie ma nas w pełni.
Można mieć wielu znajomych, można mieć udane życie- osiągnąć sukces, dobrze zarabiać, być powszechnie podziwianym i szanowanym. I można jednocześnie chorować na Samotność. W komentarzach do śmierci Poety ktoś zawarł zdanie:”On? Taki znany, dobry Poeta? On samotny?”. Rozejrzyjmy się- a zobaczymy, że jest wśród nas wielu, którzy mogliby podzielić los Poety.
Podzielił go Janek, mój znajomy ze szkoły podstawowej… Podzieliła Aleksandra z Gliwic, podzielił Wojtek z Trzcianki… Obecność więc obowiązkowa.
