W sobotnio-niedzielnym wydaniu „Gazety Wyborczej” nowa dyskusja prowadzona przez Teresę Torańską, autorkę książek „My” i „Oni”- „sąd nad zawodówką”.Tradycyjnie w dyskusji uczestniczy Halina Bortnowska, filozof, publicysta. Tradycyjnie też mało mówi, więcej słucha. Wyciąga wnioski. Tak było zawsze.
Halinę poznałem rok temu podczas organizowanych przez nią Warsztatów Praw Człowieka Uniwersytetu Warszawskiego. Niska kobieta w okularach, siwa już, zapatrzona w każdego uczestnika seminarium, pzyciągała głębią spojrzenia i oszczędnością słów. A gadać przecież ponoć lubiła- pzyznała się do tego w jednym z wywiadów udzielonych dla Wysokich Obcasów. Przyznaję- bałem się jej. Bałem się rzucić choć jedne słowo, by nie być posądzony o prostotę, niewiedzę czy zarozumialstwo. Kilka dni później byłem gościem w jej domu. Małe mieszkanko więcej liter niż mebli. Ksiązki, książki, ksiązki, do tego kwiaty. Oczywiście, żeby ksiązki miały czym oddychać. W którymś momencie zostałem przyjacielem tego domu, choć Haliny przyjacielem zostać nie śmiałem. Rozmawialiśmy o poezji, czytała i krytykowała ( krytyka nie jest krytykanctwem!) moje wiersze, proponowała Prusa, Słowackiego i Norwida. Napisałem do niej kilka listów- zawsze podwójny- jeden, pisany odręcznie, drugi czcionką drukowaną, powiększoną, bo Halina ma kłopoty ze wzrokiem. Pracowaliśmy wspólnie nad projektem „Dziennikarstwo obywatelskie a mniejszości narodowe w Polsce”, którymimo pomocy ze strony Haliny Fundacja Helsińska odrzuciła. Halina ma wspaniałego psa- suczkę Dianę- zawsze, gdy przychodziłem szczekała( oczywiście Diana…) radośnie, karmiłem ją orzechami, bo Diana lubiła orzechy. Przyznaję,była czasem natręta- wystarczyło jednak spojrzenie Haliny, a uciekała do swojego kąta pod fotelem. Halina robiła mi herbatę z samowaru. Nigdzie indziej nikt nie serwował mi herbaty z samowaru. Smak o wiele bardziej dostojny i wyrafinowany…
Zdarzały się jednak i wpadki w kontaktach z Haliną- np. podczas Międzynarodowej Konferencji na temat Rasizmu w Europie i świecie zadzwonił mi telefon komórkowy, za co zosałem publicznie skarcony i zawstydzony. Innym razem wracając z jednego ze spotkań Fundacji Helsińskiej w Warszawie nie zauważyłem łańcucha odgradzającego ulicę od chodnika- niewłaściwy krok i … Nic się nie stało- zapewniała mnie Halina.Ona pewnie zapomniała, ja nie…
Czy można mówić o przyjaźni pomiędzy starszą osobą a młodzieńcem? Czy jest to możliwe?
Halina Bortnowska przez lata była sekretarzem redakcji krakowskiego „Znaku”, współorganizatorką Komitetu Obrony Robotników w Nowej Hucie, katechetką,redaktorem naczelnym Polis (i ja zostawiłem tam zresztą jakiś ślad…, rzeczniczką porozumienia polsko- żydowskiego… Pomińmy jednak te kwestię, nie jest ona bowiem najważniejsza. Pewnego rodzaju bagaż doświadczeń, zdobytasława, często może być przszkodą w zwykłych kontaktach z innymi ludźmi. Cieszę się, że Halina nie zamknęła się w getcie Wielkich naszego życia publicznego. Że stała się pomocnikiem tych wszystkich, którzy się do niej zwracają- młodych poetów, dziennikarzy, studentów i uczniów liceów czy zawodówek. Starość ma swoje dobre strony. Starość ma czas.
Od roku robię zdęcia starcom. Od nich można wiele się nauczyć. Więcej niż myślisz. Od nich mozna nauczyć się Wieczności…
