Podniebne spotkanie z K. Wspólnie wyruszamy na Wólkę Węglową, na grób Stachury. K. swego czasu zajmował się opracowywaniem bibliografii twórczości Steda, teraz zajmuje się głównie przesiadywaniem w warszawskiej Norze i delektowaniem się piwem. Kupujemy kilka zniczy, mamy nadzieję odwiedzić też Himilsbacha. Ostatni raz byłem na grobie Steda dwa lata temu. K. codziennie tu przychodzi. Pielgrzymka do Poety ma dla niego zbawienne właściwości. K. może też wtedy poczuć się Poetą.Bo przecież każdy jest poetą i wszystko jest Poezja.
Odczytujemy małe karteczki przypinane przez miłośników twórczości Stachury. Mają zapach chryzantem, zapach Śmierci. Tych wszystkich młodych ludzi ciągnie do świata po tamtej stronie, widząc w nim zbawienie od Codzienności.
A. np. pisze: „Sted, ja wiem, że Ci tam w Niebie dobrze, ja też tam niedługo, zobaczymy się prędzej niż myślisz” albo R. „Sted pije za ciebie każdego dnia”, albo A.(2)”W tym Niebie to jest jakaś Poezja?”, albo I. „Kocham Cię. Twoja I.” Albo N.”Brakuje mi ciebie Sted”.
W 1979 roku Stachura popełnił samobójstwo. Dostrzegł, że Poezja, której szukał, umknęła mu gdzieś, wiatr rozwiał ją na wszystkie strony świata…
Stachura przeciwstawiał się nieautentyczności- przerażała go maskarada świata, kreowanie siebie na postać, jaką się nigdy nie było.
Sam uległ mitowi. Mit Stachury do dziś zagraża jego Poezji. Ale może to nie problem. Może, rzeczywiście Wszystko jest Poezją?
Jak wszystko, to wszystko.
