[Ciesze sie kazdym listem jak dziecko. Samotnosc kasa jak zmija. Place cene za nieswoje grzechy.]
W Bibliotece Miejskiej w Manchesterze. Potem w sklepie z przeroznymi towarami z Afryki, Azji i Ameryki Poludniowej kupuje kartke dla X. Obiad w barze pakistanskim przy Old Bury Road. List od K. na dobranoc i od J. na dzien dobry. Ospalosc i jeszcze raz. U I.H. narzeczony. Wczoraj wrocili o drugiej w nocy taksowka za dziesiec funtow. J. szuka nerwowo pieniedzy w sejfie. Alkohol paruje uszami, kac ma co robic.
W glowie wciaz swieze wspomnienia z Brieselang i Berlina. Twarze widoczne w megapikselach. Tesknota korci. Ogolnie rzeczy sie maja dobrze. Z Londynu przyszedl zalegly certyfikat uzyskania bardzo dobrego wyniku z egzaminu Pitmana. Ktos mowi, ze teraz moge angielskim wojowac. Chowam glowe w piasek.
W Manchesterze kropi. Pietnascie stopni Celsjusza. Cisnienie niskie. Wiatr umiarkowany. Na glowie luszczy mi sie skora. Od przegrzania niemieckim sloncem.
