Skip to content
Bogdan Miklusz
Menu
  • Home
  • BIO
  • Publikacje
  • Blog
  • Contact
Menu
Posted on 16 kwietnia 2004 by admin

Paradoks codziennosci. Siadasz za biurkiem znuzony, przegladasz setki niepotrzebnych papierow, robisz notatki niewiadomopoco, obgryzasz paznokcie, tarmosisz slowa za uszy, slysza juz wiecej niz myslisz. Mam na mysli wszystkie wiersze, opowiadania, miniatury, szkice, zdaje sobie sprawe ze nie zaistnialyby, gdyby nie snop swiatla, ktory przeniknal do serca jak krew. Caly dzien przy obrobce szkla- wycinanie, polerowanie, lutowanie czesci metalicznych, uginanie sie pod ciezarem bolacych plecow, karku i rak. Obiad smakuje bardziej po godzinnej koncentracji na stojaco.
Deszcz tu i owdzie. Tu i owdzie chlod. Cisnienie niskie. Wiatr umiarkowany w przeciwnym kierunku. [Anne ma w sobie dusze na glebokosc dna]

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

IN ENGLISH

  • 01/01/12
    1 stycznia 2012
    Boje sie Nowego Roku; to co zmienne i niepewne napawa mnie lekiem. Coraz czesciej lapie sie na tym, ze zyje w czasie przeszlym. Unikam planow na przyszlosc, narzekam na terazniejszosc. Przeszlosc to […]
kwiecień 2026
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  
« lis    

Zaloguj się
© 2026 Bogdan Miklusz | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme