[Berlin ZOO Garden wypelniony po brzegi podroznymi. Na placu przy Katedrze mloda kobieta gra na perkusji z powodzeniem gapiow. Turecki sprzedawca pyta czy kebab z kurczaka czy z wolowiny. Od dwoch miesiecy nic sie tu nie zmienilo.]
Maruszka ma ciemne oczy. I. mowi, ze urode hinduska, L. dodaje ze charakter anielski. Maruszka uczy mnie niemieckiego, opowiada o Malcie- biale koscioly okazuja sie kremowe, a piasek na plazy ma barwe zlota. Maruszka zaplata warkocze i spiewa. Na Malcie uczy arytmetyki i algebry. W glosie spokoj. Spokoj ponad wszelkie glosy.
R. probuje poderwac I., K. caluje sie publicznie na wietrze. Na lodzi wikingow temperatura niska, na moich nogach rolki- nigdy wcyesniej cos takiego nie.
Skupienie nie warte uwagi. Mysli opadaja.
Berlin. Temperatura dwadziescia osiem stopni. Wszelkie lody topnieja.
