Skip to content
Bogdan Miklusz
Menu
  • Home
  • BIO
  • Publikacje
  • Blog
  • Contact
Menu
Posted on 17 lipca 2004 by admin

W ostatnim numerze magazynu The Guardian zamieszczono obraz 'The lament for Icarus’ autorstwa Herberta Drapera, dzielo o tyle interesujace o ile zamkniete w w szczelnych ramach nazwijmy to symbolizmu ludowego zaczerpnietego prosto z romantyzmu.
I choc sam tworca reprezentowal klasycyzm angielski, w jego wiktorianskiej odmianie, nie obce mu bylo, jak sie pozniej okazalo, przeslanie dziewietnastowiecznej Europy. Obraz wycienczonego Ikara otoczonego pieknymi kobietami przywolal jednoznaczne skojarzenia z dziewietnastowiecznymi wyobrazeniami duchow lesnych i wodnych w romantycznej literaturze slowianszczyzny poludniowej i wschodniej. Niewykluczone wiec ze Herbert Draper znal literature poludniowych i wschodnich Slowian i sie na niej wzorowal. Jedno jest pewne- obraz 'The lament for Icarus’ mnie zachwycil i zostanie w mojej pamieci na dlugo.
Wsrod moich ulubionych pisarzy i poetow wspolczesnych rzadko bywaja osoby z poza Europy Srodkowej. Obca mi jest zachodnia kultura- co jest paradoksem-choc mieszkam obecnie w Europie Zachodniej, nie potrafie sie odnalezc zarowno w swiecie obyczajow, kultury jak i literatury. Jednak gdy dwa miesiace temu wpadla mi w rece ksiazka Jeanette Winterson 'Oranges are not the only fruit’ zmienilem nieco zdanie. Wciaz nie potrafie odnalezc sie w swiecie zachodnioeuropejskich obyczajow, kultury i literatury, lecz w swiecie Winterson odnajduje sie znakomicie. Jesli ktos tak jak i ja uwielbia krotkie teksty, zwiezle i na temat, do tego napisane z artystycznym polotem, nie zawiedzie sie siegajac zarowno do 'Oranges…’ jak i 'Written on the body’, 'The powerbook’ czy 'Lighthousekeeping’.
Skonczylem 'Liturgie wedrujaca’. Wciaz nie moge otrzasnac sie od tesknoty do wedrowki gorskiej wsrod pol przez laki na szczyty lasem, od tesknoty dzieciecej za reka brodatego stefana b., od obrazow i mysli wsrod polonin i potokow. Od smaku chleba pieczonego na ognisku z maki wlasnej roboty i od piesni wiatru wsrod drzew.
M. chce wyjsc za mnie za maz, nauczyc sie polskiego, urosnac dwa centymetry, kupic nowe buty i suknie slubna najlepiej w Polsce, bo tansza i miec dziewczynke o imieniu Ania.
W katedrze w Wakefield dziekowalem za zycie i plakalem jak dziecko. [Nie szkodzi]

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

IN ENGLISH

  • 01/01/12
    1 stycznia 2012
    Boje sie Nowego Roku; to co zmienne i niepewne napawa mnie lekiem. Coraz czesciej lapie sie na tym, ze zyje w czasie przeszlym. Unikam planow na przyszlosc, narzekam na terazniejszosc. Przeszlosc to […]
kwiecień 2026
P W Ś C P S N
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  
« lis    

Zaloguj się
© 2026 Bogdan Miklusz | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme