A wiec mialem wczoraj spotkanie z L.D., dyrektorem S.F. Rozmowa miala charakter poufny, nie przebiegala na granicy biurka, twarde obicie krzesla nie uwieralo w plecy. Siedzielismy w wygodnych fotelach i zwyczajnie gadalismy o naszych doswiadczeniach. Spalilem sie, kiedy L.D. zaczela wyrzucac z siebie morze komplementow w moja strone, bo zawsze bardzo dziwnie czuje sie, gdy ktos mnie chwali. Sam chwale innych z ograniczona odpowiedzialnoscia. Wiec stad pozar
Niewiele dzis moge powiedziec. Deszczowka zapycha mi usta. I tylko modle sie, by sie nie udusic.
A jutro spotkanie z E.V.
Aha, i jeszcze fotografia ludzi, z ktorymi spedzilem kilka miesiecy mojego zycia na klotniach, rozmowach, odwiedzajac liczne puby i parki, jedzac wspolne obiady i laczac wspolne problemy.
